Zawartość Niemiec w Niemczech, czyli co by było gdyby w BL strzelali tylko Niemcy?
Chcieliście? Oto macie! Po sobotniej publikacji zestawienia, w którym pokazaliśmy wam, jak wyglądałaby tabela angielskiej Premier League po zliczeniu tylko goli strzelonych przez Anglików, tym razem na waszą prośbę pokazujemy podobne zestawienie obejmujące rozgrywki niemieckiej Bundesligi!
W poniedziałek opublikujemy tekst o Serie A, we wtorek o Primera Division, a w środę o polskiej Ekstraklasie.
Co dokładnie zrobiliśmy? Przejrzeliśmy wszystkie mecze rozegrane w tym sezonie w Bundeslidze, przeanalizowaliśmy wszystkich strzelców i wykreśliliśmy gole zdobywane przez obcokrajowców na niemieckiej ziemi. Jakie są efekty tej zabawy? Jak po takim zabiegu prezentuje się tabela?
Po 32.kolejce Bundesligi (niepełnej, bo do rozegrania są jeszcze dwa niedzielne mecze tej serii spotkań), na prowadzeniu po uwzględnieniu wszystkich założeń znajduje się Bayer Leverkusen z 70 punktami na koncie. W sumie nie ma się co dziwić, bo zdecydowaną większość goli dla Aspiryn strzelają w tym sezonie Niemcy – niesamowity Stefan Kiessling oraz Andre Schuerrle. Łącznie dwaj panowie strzelili już w tym sezonie Bundesligi 34 bramki!
Drugi w klasyfikacji jest Bayern Monachium, w barwach którego niemieccy zawodnicy strzelili w tym sezonie 40 goli – o sześć mniej, niż zespół z Leverkusen. Najwięcej trafień w FCB ma w tym sezonie ligowym Mario Mandżukić, ale rzecz jasna gole Chorwata w naszym zestawieniu nie były brane pod uwagę. 12 bramek zdobył już Thomas Mueller, a 11 Mario Gomez. Warto jednak zaznaczyć, że w ogólnym rozrachunku Bayern w tym sezonie strzelił już 91 goli w lidze, czyli grubo ponad połowę więcej! Stoi za tym spora grupa osób, zaczynając od Francka Ribery’ego i kończąc na Claudio Pizarro.
Mogłoby się wydawać, że biorąc pod uwagę założenia zabawy, nisko uplasuje się Borussia Dortmund. Przecież najlepszym snajperem jest Robert Lewandowski, a i Kuba Błaszczykowski kilkukrotnie wpisywał się na listę strzelców. Okazuje się, że BVB znalazła się na trzecim miejscu w tabeli z 58 punktami i 34 strzelonymi golami. Sporo zrobiły w tym przypadku gole Marco Reusa oraz Mario Goetze.
Analizując stworzoną przez nas tabelę można wyciągnąć także wnioski, która drużyna jest najbardziej uzależniona od obcokrajowców, przynajmniej w swoich poczynaniach ofensywnych. Bez dwóch zdań jest to Hannover 96 oraz Hamburger SV. H96 plasuje się u nas dopiero na 15 miejscu w tabeli. Wytłumaczenie takiego stanu rzeczy jest bardzo proste – w zasadzie cała siła ofensywna opiera się na piłkarzach zagranicznych – wystarczy wymienić tylko Dioufa, Ya Konana, Abdellaoue, Huszti czy Sobiecha… Hamburg jest oczko wyżej. Powód? Podobny! Gole dla Portowców zdobywają Son, van der Vaart czy Rudnevs.
Ogólne wnioski są różne niż w przypadku podobnego zestawienia traktującego o lidze angielskiej. Niemieckie kluby, szczególnie te ze ścisłej czołówki, są o wiele bardziej „niemieckie”, niż liderzy Premier League są „angielscy”. Na palcach jednej ręki można w przypadku Bundesligi policzyć zespoły w całości uzależnione od najemników z zagranicy. W angielskim przypadku po odjęciu goli obcokrajowców, liderzy gwałtownie polecieli w dół tabeli. W Bundeslidze na prowadzeniu wciąż jest to samo trio: Bayern, Bayer i BVB.
Jak wygląda sytuacja we włoskiej Serie A? Zestawienie opublikujemy już w poniedziałek!
Klasyfikacja „niemieckich” strzelców: 1. Stefan Kiessling – 23 gole 2. Alexander Meier – 15 3. Thomas Mueller – 12 3. Marco Reus – 12 5. Mario Gomez – 11
Klasyfikacja „niemieckich” asystujących: 1. Thomas Mueller – 12 asyst 1. Mario Goetze – 12 3. Kevin Volland – 11 4. Stefan Kiessling – 10 5. Marco Reus – 9
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.