Saga transferowa z Arkadiuszem Milikiem trwa w najlepsze. Aktualnie wiele wskazuje na to, że Polak nie trafi jednak do Juventusu.
Opera mydlana z naszym zawodnikiem trwa w najlepsze (foto: Reuters)
Co dalej z Arkadiuszem Milikiem? To jedno z głównych pytań nadchodzących tygodni i miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że Polak nie przedłuży umowy z Napoli i tego lata zmieni barwy na zasadzie transferu definitywnego. W ostatnim czasie wydawało się, że faworytem w wyścigu o jego podpis jest Juventus, który usilnie potrzebuje wzmocnienia ofensywy.
Problemem mogą być pieniądze. Aurelio De Laurentiis jest chętny do sprzedaży Polaka, jednak wymagana kwota wynosi 50 milionów euro. Działacz jest gotów do negocjacji i nie wyklucza, że jest możliwość obniżki kwoty i zawarcie porozumienia. Sęk w tym, że taka opcja jest dostępna dla wszystkich klubów poza… Juventusem. Napoli nie ma zamiaru iść na ugodę ze swoim największym rywalem i jeśli Milik miałby przejść do Turynu, to tylko i wyłącznie za 50 milionów euro.
„Stara Dama” może nie dysponować takim kapitałem i najzwyczajniej może zabraknąć środków, aby dopiąć transfer. Mistrz Włoch ma pracować nad inną opcją i bada grunt pod sprowadzenie Marcusa Thurama z Borussii Moenchengladbach.
Jeszcze ciekawszą informację podają dziennikarze La Repubblica, według których na czele stawki klubów zainteresowanych Milikiem znalazł się Arsenal. Anglicy już od dawna są zainteresowani reprezentantem Polski i byliby skłonni wykupić go za obniżoną cenę.
Jak to się wszystko skończy? Wszystkiego dowiemy się w następnych miesiącach.