Zbigniew Boniek zdradza kulisy swojej kariery. Poznajcie
„Mecze mojego życia”!
Rozegrał wiele niesamowitych
meczów, został legendą polskiej piłki, zaliczył przygodę z reprezentacją Polski
w roli selekcjonera, a teraz stoi na czele PZPN. Zbigniew Boniek od lat ma
wielki wpływ na historię futbolu w naszym kraju. Które spotkania były dla niego
tymi kluczowymi? Które zapamiętał najlepiej? Odpowiedź na te i inne pytania
znaleźć można w oficjalnej książce szefa polskiej piłki – „Mecze mojego życia”.
Fragment książki:
Z Francją nie mógł grać Smolarek
(zawieszony za kartki), ja wracałem do składu po jednomeczowej przerwie. W
takich sytuacjach zawsze docenia się kolegę, który nie może wystąpić. Ze
Smolarem grało mi się znakomicie; był szybki, silny, walczył o każdą piłkę,
przy korzystnym wyniku potrafił wziąć na siebie nawet dwóch rywali i
„odholować” ich do narożnika boiska – wszystko po to, by zarobić cenne sekundy,
tak jak to się stało w starciu z ZSRR. Ale nie mogliśmy go bez końca żałować,
trener musiał coś wymyślić.
Przy kolacji dzień przed meczem
spokojnie wypiliśmy po dwa piwka – to zawsze pomagało zbudować nam atmosferę,
która zaczynała być luźna, swobodna. W drużynie nie było zresztą ani śladu tak
dobrze nam znanego napięcia przedmeczowego.
Po kolacji Piechniczek zawołał
mnie do siebie. Zaczął bez owijania w bawełnę:
– Widzę, że zaczyna się to trochę
rozłazić, coraz trudniej mi was zmobilizować… Rozmawiałem dziś z Marianem
Renke, przewodniczącym Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu
[odpowiednik dzisiejszego Ministerstwa Sportu]. I pan minister mówi: „Jeśli
jutro nie wygracie, to nikt w Polsce nie będzie pamiętał o tych mistrzostwach
świata. Musicie wygrać, jeśli chcecie przejść do historii”.Wchodzicie do historii czy nie? – Pytanie
naszego trenera było raczej retoryczne.
„Dlaczego trener rozmawia o tym
ze mną? Przecież kapitanem jest Władek Żmuda” – pomyślałem. Mieszkałem z
Władziem w jednym pokoju, graliśmy razem w Widzewie i mieliśmy świetne relacje.
Ale wiadomo, że moja pozycja w drużynie była mocna. A trener chciał przeze mnie
i najstarszych zawodników przekazać pozostałym konkretne przesłanie: „Panowie,
mistrzostwa jeszcze się nie skończyły, został nam ostatni, najważniejszy mecz –
o medal!”. Piechniczek wiedział, że wyjaśnię to kolegom. Trafił do mnie, bez
dwóch zdań.
Rzeczywiście – spotkanie
pocieszenia mogło okazać się najważniejszym meczem w naszym życiu. Już w pokoju
zacząłem się niepokoić. Renke i Piechniczek mieli rację! Stan wojenny w Polsce,
tyle trudności z przygotowaniem do mundialu, tyle poświęceń i mamy wrócić bez
medalu? Zostało nam tylko 90 minut, by zdziałać coś konkretnego. Jeśli wrócimy
bez trzeciego miejsca, kibice powiedzą: „No tak, grali w Hiszpanii, zajęli
czwarte miejsce. Boniek strzelił trzy bramki w meczu z Belgią… i to wszystko”.
Tyle ma zostać po tym niezwykłym turnieju? Czwarte miejsce? Ta najgorsza dla
każdego sportowca lokata? A rywal był piekielnie mocny. Reprezentację Francji
tworzyli klasowi, doświadczeni piłkarze, do tego była to wybiegana drużyna,
która potrafiła grać niezależnie od klasy rywala.
Chodząc po pokojach, zauważyłem,
że jedni grają w karty, inni piją piwko, a atmosfera nie jest specjalnie
bojowa. Żadnej myśli, żeby przejść do historii. Zaczęliśmy gadać z Władkiem,
Pawłem Janasem, ze Stefanem Majewskim i powoli dochodziliśmy do wniosku, że
trzeba tę Francję ograć. Jechaliśmy „na rezerwie”, czuliśmy się potwornie
zmęczeni, goniliśmy resztkami sił. Ale chcieliśmy zagrać głową, chęciami i
poświęceniem.
Zostały nam 24 godziny.
Koncentracja i wychodzimy na Francuzów!
Opis książki:
Cześć, witam serdecznie!
Pakujcie się, bo zabieram Was w
podróż w przeszłość. Wielu mnie zna, ale nie wszyscy wiedzą, które mecze były
najważniejsze w moim życiu. Ta książka Wam to wyjaśni. Opowiem o młodzieńczych
czasach i „urywaniu” się z lekcji, zatargu z majorem Wojska Polskiego oraz
talonie na Malucha, który dostałem za transfer do Widzewa. Przypomnę nerwową
atmosferę mundialu w 1982 roku oraz mecz o trzecie miejsce, na który naszej
kadrze – w co trudno uwierzyć – trudno było się zmobilizować.
Jak wyglądały kulisy legendarnego
meczu z Niemcami z 2014 roku? Co działo się wewnątrz prowadzonej przeze mnie
reprezentacji, dlaczego moja przygoda z kadrą w tej roli zakończyła się tak
szybko? Dlaczego, już jako prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, postawiłem na
selekcjonera Adama Nawałkę? Dowiecie się o tym z pierwszej ręki. Przeczytacie o
najważniejszych wydarzeniach w moim piłkarskim życiu, a jednocześnie – jednych
z najważniejszych w historii polskiej piłki.
Od chłopaka z bydgoskich ulic,
nieśmiało stawiającego pierwsze kroki w świecie dorosłej piłki, przez „Bello di
Notte”, po selekcjonera kadry i prezesa PZPN
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.