5 maja 2002 roku na stałe wpisał się do historii włoskiego futbolu. Nie mogło jednak być inaczej, ponieważ to właśnie wtedy doszło do jednego z najbardziej pamiętnych zwrotów akcji w rozgrywkach Serie A.
Ronaldo nie mógł uwierzyć w to co się stało (fot. Reuters)
Podczas sezonu 2001-02 w grze o tytuł pozostawało kilka klubów, jednak kiedy na finiszu rozgrywek Inter Mediolan awansował na pierwsze miejsce i zyskał bezpieczną – tak się przynajmniej wydawało – przewagę nad resztą stawki, to wielu uważało, że puchar za mistrzostwo powędruje na San Siro. Jak się jednak okazało, futbol po raz kolejny pokazał swoją nieprzewidywalną twarz.
Żeby jednak lepiej zrozumieć, to co wydarzyło się 5 maja, należy się cofnąć o kilka tygodni. Wspomniany Inter został liderem 24 marca i od tego momentu, przez następne kolejki pewnym krokiem zmierzał po Scudetto. W grupie pościgowej znajdowały się takie kluby jak Juventus i Roma, ale wszystkie asy miał w rękawie Inter, który wygrywając już wszystko do końca nie musiał się obawiać przeciwników.
Im bliżej finału, tym presja coraz bardziej zaczęła doskwierać liderowi, który w 30. kolejce przegrał z Atalantą, a kilka dni później stracił punkty po domowym remisie z Chievo.
Przed finałowym weekendem Inter nadal prowadził w tabeli, mając punkt przewagi nad Juventusem i dwa „oczka” zapasu nad Romą. Wszystkie trzy zespoły miały rozegrać swoje ostatnie mecze na wyjazdach i wszystkie miały szanse na mistrzostwo, pod warunkiem, że rywal / obaj rywale się potkną.
Ze swojego zadania wywiązali się piłkarze Juventusu, którzy pokonali Udinese (2:0), na wysokości zadania stanęli również gracze Romy, którzy wygrali z Torino (1:0). Ku rozpaczy sympatyków w Mediolanie, obronić pozycji lidera nie zdołał Inter, który przegrał w Rzymie z Lazio (2:4), co finalnie spowodowało, że spadł aż na trzeci miejsce.
Tytuł mistrzowski zgarnął Juventus, a na drugiej lokacie znalazła się Roma.