Kolejny mundial i kolejne rozczarowanie. Po fiasku jakim dla reprezentacji Polski były mistrzostwa świata w 2002 roku, cztery lata później wydawało się, że nasz zespół będzie w stanie powalczyć o wyjście z grupy. Jak się jednak okazało, nadzieje kibiców po raz kolejny zostały zdruzgotane już w pierwszym meczu.
Eliminacje na turniej w Niemczech przeszliśmy w bardzo dobrym stylu. Już w trakcie samych mistrzostw świata mieliśmy z kolei zagrać z gospodarzami, ale los przydzielił nam przy okazji Ekwador oraz Kostarykę, więc można było zakładać, że biało-czerwoni zdołają się włączyć do walki o 1/8 finału.
Zanim doszło do inauguracyjnego meczu, który zweryfikował sny o potędze, warto cofnąć się kilka tygodni wstecz. Co takiego się stało, że dobrze funkcjonująca wcześniej maszyna, nagle zaczęła się psuć? Jedną z odpowiedzi mogą być dziwne decyzje Pawła Janasa, ówczesnego selekcjonera, który najpierw nie powołał na mundial kilku ważnych zawodników z eliminacji. Nominacje zostały ogłoszone podczas wielkiego telewizyjnego show, które odbiło się szerokim echem, nie tylko ze względu na skalę, a także na terapię szokową, którą zaserwował wspomniany trener.
Zaproszeń na mundial nie otrzymali Tomasz Rząsa, Tomasz Kłos, Jerzy Dudek czy Tomasz Frankowski. Szczególnie brak tego ostatniego wzbudził szok, a już w trakcie przygotowań do turnieju i podczas samych mistrzostw świata sprawił, że Janas postawił na eksperymentalne ustawienie z jednym wysuniętym napastnikiem, a w zespole doszło do podziałów i dobra atmosfera z eliminacji całkowicie się ulotniła.
Mimo tego, polscy kibice, których na stadionie w Gelsenkirchen stawiło się kilkadziesiąt tysięcy, liczyli na udaną inaugurację i pokonanie Ekwadoru, który w powszechnej opinii był uważany za zespół słabszy.
Jak się jednak okazało, piłkarze z Ameryki Południowej wcale nie zamierzali ustępować Polakom i od początku poczynali sobie na boisku bardzo odważnie. Drużyna Janasa prezentowała się z kolei apatycznie i bardzo szybko, bo już w 24. minucie została za to skarcona. Po wrzuceniu piłki z autu i przebitce, dopadł do niej Carlos Tenorio, który głową pokonał Artura Boruca. Nie popisał się w tej sytuacji Mariusz Jop, który całkowicie stracił krycie przeciwnika.
Po zmianie stron gola na 1:1 strzelił Jacek Krzynówek, ale jego trafienie nie zostało uznane z powody pozycji spalonej. Polska miała poważny problem ze stwarzaniem bramkowych okazji, natomiast Ekwador grał swoje i w 80. minucie przypieczętował pierwsze grupowe zwycięstwo. Kolejny błąd naszej defensywy sprawił, że po wyłożeniu piłki przez partnera, Agustin Delgado musiał jedynie dołożyć nogę i sfinalizować akcję celnym strzałem do pustej bramki.
Tak jak można było się spodziewać, mecz z Ekwadorem zaważył ostatecznie na tym, że Polska nie wyszła z grupy. W drugim meczu reprezentacja Janasa przegrała z Niemcami (0:1) i chociaż w ostatnim spotkaniu pokonała Kostarykę (2:1), to finalnie była to już wyłącznie wygrana na otarcie łez.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.