Zdecydowanie słabiej niż z Niemcami. Jak Polki zagrały w meczu ze Szwecją? [OCENY]
Reprezentacja Polski kobiet przegrywa ze Szwecją 0:3 w swoim drugim meczu na mistrzostwach Europy w Szwajcarii. Tym samym nie ma już szans na awans do fazy pucharowej. Jak wypadły nasze reprezentantki? Oceny wystawiamy w skali od 1 do 6.
Kinga Szemik – 3. W pierwszej połowie na plus zdecydowanie kapitalna interwencja przy sytuacji sam na sam ze Stiną Blackstenius, ale zato na zdecydowany minus moment, gdy nasza bramkarka pozostała między słupkami co sprowokowało bardzo groźną okazję rywalek. Przy straconych bramkach trudno doszukiwać się jej winy.
Martyna Wiankowska – 2. Bardzo słaby mecz naszej obrończyni. Dość przeciętnie spisywała się w pojedynkach z bardzo dynamicznymi Szwedkami. Tak jak cały blok obronny, mizerna w elemencie rozpoczynania ofensywnych wypadów naszej kadry.
Oliwia Woś – 2. Nie miała łatwego zadania, ponieważ do składu wchodziła za kontuzjowaną Paulinę Dudek. Niestety nie zdołała zbyt dobrze zastąpić naszej podstawowej defensor. Miała duże problemy z wyprowadzeniem piłki do wyżej ustawionych partnerek, a także przy kryciu oponentek.
Emilia Szymczak – 2. Nie radziła sobie z kryciem dobrze dysponowanej Blackstenius. Miała też dobre chwile, ale podobnie jak jest partnerka z duetu stoperek, nie włożyła od siebie zbyt dużo do rozpoczynania naszych ataków. Pod koniec spotkania została ukarana żółtą kartką za ewidentne przewinienie tuż przed polem karnym.
Sylwia Matysik – 2,5. Wydaje się, że najlepsza zawodnika w naszej formacji defensywnej. Na pewno najefektywniejsza pod względem podłączeń do ataków. Kilkukrotnie popisała się dobrym przeglądem pola oraz niezłymi odbiorami. Wyraźnie brakowało jednak konkretów.
Dziewczyny broniły się dzielnie, ale Szwedki obejmują prowadzenie…
Paulina Tomasiak – 2. Zaledwie 50 procent celności podań (12 na 24), w tym ani jedna celna „długa piłka”. Do tego trzy pojedynki dryblingowe i niestety wszystkie zakończone stratą, a także brak oddanego strzału na bramkę rywalek. To zdecydowanie nie był dzień 23-latki.
Dominika Grabowska – 2. Nie były to udane zawody 26-letniej piłkarki Hoffenheim. Jej zagrania wiele razy nie miały odpowiedniej precyzji. Nina Patalon ściągnęła Grabowską na ławkę rezerwowych tuż przed startem drugiej połowy.
Tanja Pawollek – 2. Posłała aż 5 długich podań, ale tylko 1 z nich okazała się celna. Zdecydowanie można było od niej oczekiwać lepszej kontroli tempa gry.
Adriana Achcińska –3. Triumfowała w 6 z 9 pojedynków o piłkę. Dużo słabiej prezentowała się natomiast w konfrontacjach powietrznych (na 5 wygrała tylko 1).
Nadia Krezyman – 2. Inauguracyjny mecz rozpoczynała na ławce. Tym razem znalazła się w wyjściowym składzie, ale było widać, że wraca po kontuzji, gdy bardzo często brakowało jej dynamiki, by pokonać Szwedki na skrzydle. Wniosła bardzo mało pozytywnego wpływu do naszej gry w ofensywie. Zdjęta już przerwie.
Ewa Pajor – 3. Waleczna. Była adresatką wielu długich podań, które często niestety nie były możliwe do przyjęcia. Natomiast, kiedy już miała futbolówkę przy nodze, to najczęściej była oblegana przez kilka reprezentantek Szwecji. Finalnie oddała tylko jedno uderzenie w całej potyczce.
Druga połowa zaczęła się nieźle, ale to Szwedki strzelają gola 🇸🇪
Natalia Padilla-Billas – 2,5. Weszła na plac gry zaraz po zmianie stron. Pierwszy kwadrans jej gry był naprawdę obiecujący. Była widoczna, gdy Biało-Czerwone pojawiały się blisko wrogiego pola karnego. Później było już jednak tylko gorzej.
Ewelina Kamczyk – 3,5. Tak jak Padilla-Billas pojawiła się na murawie od początku drugiej części rywalizacji. W statystycznym wymiarze wypadła właściwie najlepiej z naszej drużyny narodowej. 2/2 udane dryblingi, 3/4 celne dalekie podania, 4/5 wygranych pojedynków o piłkę oraz 73 procent ogólnej celności podań.
Wiktoria Zieniewicz – 3. Wprowadzona w miejsce Martyny Wiankowskiej, niestety nie zrobiła dużo lepszego wrażenia niż jej starsza koleżanka. Był to dość anonimowy występ, bez jakichkolwiek fajerwerków.
Weronika Zawistowska, Milena Kokosz – były częścią podwójnej zmiany w 78. minucie. Grały zbyt krótko, by je ocenić.
2 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Greenv
8 lipca, 2025 23:14
I tak lepiej, niż ławkowce, dobijaki , stojaki , wyżelowane, wytatuowane bezwstydy męskiej reprezentacji.
Gizmo
9 lipca, 2025 08:14
Co do naszych dziewczyn to jest jeszcze jeden problem. Z pełnym zrozumieniem i z całym szacunkiem dla jej pracy, Nina Patalon jest po prostu słabym selekcjonerem. Warsztatowo i taktycznie to jest takie combo Czesia Michniewicza i Michała Probierza. Tej kadrze przydałby się solidny trener zza granicy, zwłaszcza że sytuację kadrową mamy analogiczną do męskiej reprezentacji. Jest Ewa, która odsadza resztę drużyny o lata świetlne, oraz gromada mniej lub bardziej uzdolnionych zawodniczek grających w niezłych klubach. Różnica polega na tym, że dziewczynom naprawdę się chce, więc ktoś kumaty mógłby z tego zrobić coś fajnego. Niestety Kulesza Niny nie zwolni, a nawet gdyby to wątpię żeby potrafił wybrać odpowiedniego kandydata, nawet gdyby ten wpadł pod jego auto.
Historyczny wynik! Polki zakończyły mistrzostwa Europy
Reprezentacja Polski kobiet po fazie grupowej pożegnała się z mistrzostwami Europy. Biało-czerwone pozostawiły po sobie jednak dobre wrażenie, a przecież grały w grupie śmierci.
Udział Polek na Euro powinien być kamieniem milowym. „Nie możemy zaprzepaścić szansy”
Obecność podopiecznych Niny Patalon na mistrzostwach Europy powinna być kamieniem milowym w rozwoju żeńskiego futbolu w Polsce. – Nie możemy zaprzepaścić szansy, jaką jest rekordowe zainteresowanie turniejem – przede wszystkim pod względem zachęcenia dziewczynek do uprawiania tej dyscypliny – wypowiada się trener Marek Chojnacki, niegdyś mistrz Polski z piłkarkami UKS SMS Łódź.
Rekordowa oglądalność meczów Polek. „Opinie ludzi, że żeńska piłka mało kogo interesuje nie przekładają się na rzeczywistość”
Ponad dwa miliony widzów zasiadło w piątek, 4 lipca, przed telewizorami, aby kibicować Polkom w spotkaniu z Niemkami w debiucie na mistrzostwach Europy.
I tak lepiej, niż ławkowce, dobijaki , stojaki , wyżelowane, wytatuowane bezwstydy męskiej reprezentacji.
Co do naszych dziewczyn to jest jeszcze jeden problem. Z pełnym zrozumieniem i z całym szacunkiem dla jej pracy, Nina Patalon jest po prostu słabym selekcjonerem. Warsztatowo i taktycznie to jest takie combo Czesia Michniewicza i Michała Probierza. Tej kadrze przydałby się solidny trener zza granicy, zwłaszcza że sytuację kadrową mamy analogiczną do męskiej reprezentacji. Jest Ewa, która odsadza resztę drużyny o lata świetlne, oraz gromada mniej lub bardziej uzdolnionych zawodniczek grających w niezłych klubach. Różnica polega na tym, że dziewczynom naprawdę się chce, więc ktoś kumaty mógłby z tego zrobić coś fajnego. Niestety Kulesza Niny nie zwolni, a nawet gdyby to wątpię żeby potrafił wybrać odpowiedniego kandydata, nawet gdyby ten wpadł pod jego auto.