Przejdź do treści
Żegnaj Rocky

Polska Ekstraklasa

Żegnaj Rocky

Nie był pierwszoplanową postacią ligi, nie zagrał w reprezentacji Polski, na trawie nie zdobył mistrzostwa kraju. Nie był Batmanem. Ale był znakomity w roli Robina.

Piotr Rocki zmarł nagle i zdecydowanie za wcześnie (fot. Eliza Budzicz)

Wiadomość o śmierci Piotra Rockiego przyjęta została z niedowierzaniem. Zaskoczył nawet najbliższych. W czwartek 28 maja trafił do szpitala. Tomografia przeprowadzona w szpitalu w Zabrzu wykazała, że w głowie Rockiego pękł tętniak. Natychmiast został przewieziony do szpitala w Bytomiu na oddział neurochirurgii. Rodzina otrzymała informację o konieczności przeprowadzenia operacji. Wszystko trwało zaledwie kilka godzin. 

Piątek

– Pierwsze sygnały, które otrzymaliśmy po zabiegu były pozytywne. Wiedzieliśmy, że sprawa jest poważna, ale w piątek stan taty był stabilny. Nie mieliśmy jednak bezpośredniego kontaktu, ponieważ został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej – mówi syn Rockiego, Denis. – Liczyliśmy, że z tego wyjdzie, tata słynął z końskiego zdrowia. 

Niski, ale dobrze zbudowany, nabity, silny. Ze względu na budowę ciała niektórzy nazywali go bułgarskim sztangistą. No i wybiegany – to była jego cecha charakterystyczna. Na boisku przypominał motorynkę. Nie zatrzymywał się.
– Posiadał niesamowite zdrowie do biegania. A wcale nie musiało to być oczywiste – opowiada Franciszek Smuda, przez kilka miesięcy trener Rockiego w Odrze Wodzisław. – Gdy zacząłem pracę w Wodzisławiu, zapytałem chłopaków kto pali: – Nie mam nic przeciwko papierosom, ale u mnie nie ma palenia w szatni czy pod prysznicami. Możecie się przyznać tu i teraz, ale od palaczy nie chcę wysłuchiwać, że treningi są ciężkie. – Ja i Malina – odpowiedział Piotrek za siebie i za Marcina Malinowskiego. – Wczoraj wypiłeś jedno piwo czy dwa? – dopytywałem przy innej okazji. – Wczoraj akurat dwa – mówił. Rocky nie kłamał. Szczery, cały czas rzucający kawałami chłopak. Trochę był łobuziak, ale pruł na boisku bez zatrzymania. 

Sobota

30 maja jego stan uległ pogorszeniu. Oddychał przy pomocy respiratora. Lekarz poinformował rodzinę, że w jego mózgu zaszły poważne zmiany, doradził też, żeby dużo do niego mówić – może usłyszy, nieważne, że tylko za pośrednictwem połączenia wideo. 

– Opowiadaliśmy tacie o tym, że Legia wygrała z Lechem, że w stolicy już szykują się do fety, że będzie mógł świętować kolejny tytuł mistrza Polski klubu z Łazienkowskiej – mówi Denis. – Tata pochodził z Warszawy, od zawsze kibicował Legii. 

Wychował się na warszawskim Bródnie, dzielnicy owianej złą sławą. Dorosłe życie związał jednak ze Śląskiem, w czasach gry w Górniku Zabrze poznał przyszłą żonę, Ewę – zawodnicy jadali w restauracji nieopodal stadionu, w której pracowała. Zamieszkał u niej, Śląsk stał się jego domem. W Warszawie została jego mama – zmarła na początku grudnia 2018 roku. 

– Bródno go ukształtowało. Rozumiał czym jest hierarchia w szatni. Miał zasady. Słowo to było u niego słowo. Jeśli jednak ktoś nie był w stosunku do niego fair, potrafił się postawić – mówi Dariusz Dźwigała. – Ja też się z nim kilka razy posprzeczałem, powiedzieliśmy sobie kilka słów prosto w oczy, ale granic nie przekraczaliśmy. Chyba to cechuje przyjaźń. Dobrze było go mieć w różnych dyskotekowych sytuacjach po swojej stronie. Nie pękał. Jego nos sporo przeszedł nie tylko na boisku. Kto by pomyślał, że takiemu twardzielowi na widok krwi robiło się słabo, niemalże mdlał. 

Zadziora. Pewnych rzeczy nie wybaczał. Groclin Grodzisk Wielkopolski na Cyprze rozgrywał mecz sparingowy ze Steauą Bukareszt. Wynik na styku. Rocki w walce o piłkę zwarł się z przeciwnikiem, przewrócili się, rywal wstając, opluł go. Doszło do szamotaniny. 

– Rocky wypłacił mu kokosa – opowiada trener Bogusław Kaczmarek. – Zaczęły bić się obie drużyny. Meczu nie dało się dokończyć, bo widząc, co się dzieje, sędziowie się ulotnili. Ja miałem wtedy torbę Liverpoolu, mój papierowy tablet, w której nosiłem notatki, i tą torbą wygrażałem w kierunku sztabu szkoleniowego przeciwników. Niedawno spotkałem Piotrka na konferencji trenerów. Chciał iść w kierunku tego zawodu. Na przywitanie, tak trochę po ojcowsku, pocałowałem go w czoło. A on dopytywał, czy ja mam wciąż tę torbę Liverpoolu. Był w wieku mojego syna…

Rozmowę zaczynał od żartu. Zresztą w szatni nadawał ton. Wspólnie z Dźwigałą nakarmili jednego z kolegów kulką mocy. – Połknij, zobaczysz, jak twoja wydajność na boisku wzrośnie – przekonywali. Zadziałało! Po meczu im dziękował, mówił, że w trakcie gry czuł się świetnie. Minę miał jednak zdziwioną, gdy okazało się, że kulka mocy to nic więcej niż zwykły papier. 

– Gdy tata grał w Odrze, po meczach zabierał mnie na odnowę biologiczną. Sauna, basen, odżywki. Tata był niski, brat Kevin też wysoki nie jest, tylko ja urosłem pod metr dziewięćdziesiąt. Śmiał się, że podkradałem batony proteinowe w Wodzisławiu i dlatego tak wystrzeliłem – wspomina Denis. – Dzień po śmierci taty zadzwoniła do nas z Grodziska Wielkopolskiego przyjaciółka rodziny. Tej nocy gdy tata umarł, jej syn miał sen – tata stał na środku boiska i żegnał się z miejscowymi kibicami. Lubił, kiedy było wokół niego głośno. 

Zasłynął cieszynkami w barwach Odry Wodzisław. Niesprawiedliwością jest jednak mówić o nim tylko przez pryzmat oryginalnego wyrażania radości po bramkach zdobywanych przez Odrę. Były one tylko wycinkiem z czasów, kiedy grał w piłkę. Za Rockim przemawia 291 meczów na poziomie Ekstraklasy, 44 gole czy Puchar Polski wywalczony w 2007 roku. To jest rzeczywista miara jego kariery. 

– On był animatorem, wykonał słynnego dyskobola. Wcześniej w naszej lidze po strzeleniu gola to najwyżej samoloty udawali. Był mistrzem drugiego planu – mówi Bobo. 

– Piotrek to nie tylko cieszynki. Świetny motywator, dbał o atmosferę w szatni. Dawał drużynie życie – wspomina wieloletni prezes Odry, Ireneusz Serwotka. – Nie był roszczeniowy, można było się z nim porozumieć. Miał swoje problemy, ale kto ich nie ma? Mógł osiągnąć w piłce więcej, nie zawsze jednak prowadził się wzorowo, nie zawsze futbol był dla niego najważniejszy. W jego przypadku jednak plusy przysłaniały minusy. Dla Odry w tamtym czasie Rocky był człowiekiem instytucją. 

Poniedziałek

– W niedzielę stan taty uległ kolejnemu pogorszeniu, w poniedziałek zaczęły się badania w kierunku śmierci mózgu. Późnym wieczorem dostaliśmy informację, że tata odszedł – mówi Denis. – Na początku myślałem, że to jest jakiś żart, że to nie miało prawa się wydarzyć. Przecież tata wierzył, że wróci jeszcze na boisko. Miał przejść operację biodra, a potem chciał jeszcze pograć w Klasie A. Skończył kurs na licencję B+A, zamierzał zostać trenerem. Tyle planów…

Nigdy nie został mistrzem Polski, nie zagrał w reprezentacji. Choć to pierwsze nie do końca jest prawdą. Nie został mistrzem Polski na trawie, bo na hali i owszem – w 2001 roku. Serwotka miał dobre relacje ze Zdzisławem Wolnym, który budował futsalową potęgę Cleareksu Chorzów. Na grę na hali namawiał go też Marek Bęben. Nikt nie czynił problemów Rockiemu, gdy mógł, chętnie brał udział w meczach Cleareksu. 

– Za wygrany mecz można było wtedy zarobić od 600 złotych w górę. To wcale nie było mało, kilku ligowców chętnie do nas przyjeżdżało. Ale przede wszystkim oni lubili grać w piłkę – mówi Wolny. – Futsal się jednak rozwijał. O ile do pewnego momentu w niczym nie przeszkadzało, że zawodnicy pojawiają się tylko na meczach, a w treningach nie biorą udziału, o tyle później wprowadzaliśmy schematy – nie będąc z drużyną w tygodniu, trudno było się w jej grze odnaleźć. Piotrek pojawiał się w klubie często w towarzystwie syna. Gdy grał u nas, chłopak był berbeciem, potem przychodził właściwie już kawaler. Bo nawet już nie występując w Cleareksie, Rocky chętnie zaglądał do klubu.
W Warszawie występował też w lidze szóstek. W połowie lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku trenerem Polonii Warszawa był Stefan Majewski. Szkoleniowiec dostał cynk, że jego piłkarze grają na obiektach AWF. Zrobił nalot, Dźwigała wpadł na gorącym uczynku. Po boiskach zdążyła pójść jednak fama, że Majewski dokonuje wizytacji, Rocky zdążył przeskoczyć przez płot i czmychnąć do lasu. 

– Mówił, że jest moim synem. Jeździliśmy razem na wczasy, traktował moich chłopaków jak rodzeństwo. Jakiś czas temu wysłał mi SMS-a: – to, co osiągnąłem w dużej mierze zawdzięczam tobie, tato. Bo mówił do mnie tato, ja go nazywałem konusem – smutno uśmiecha się Dźwigała. – Byliśmy zżyci. Pociągnąłem go za sobą do Hetmana Zamość, później do Górnika Zabrze, ale dalej Piotrek radził sobie sam. Potrzebował pomocy przy zrobieniu pierwszego kroku, wtedy dostać się do Ekstraklasy nie było łatwo, dziś wystarczy dwa razy dobrze podać. Tomek Hajto mawia, że dobry piłkarz zawsze się obroni i tak było z Piotrkiem. Był stworzony do małej gry, a jakość zawodnika wychodzi właśnie w grze na małej przestrzeni. Gdy dostałem wiadomość od Ewy o jego śmierci, nogi się pode mną ugięły. Nie mogę sobie miejsca znaleźć. Przeglądam zdjęcia, pamiątki, nie wierzę, że go nie ma. 

Piotr Rocki zmarł 1 czerwca. Spoczął na cmentarzu w Zabrzu. Miał 46 lat.

Przemysław PAWLAK

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej