Piast Gliwice w piątek odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Drużyna WaldemaraFornalika pokonała w delegacji Górnika Zabrze 2:1 i rozpoczęła pogoń za bezpiecznym miejscem w ekstraklasowej tabeli. Dzisiaj gliwiczanie będą mieli okazję wydostać się z czerwonej strefy.
Strata do bezpiecznego miejsca wynosi zaledwie jeden punkt, ale dzisiaj remis nie pozwoli Piastowi opuścić ostatniej lokaty. Ekipa z Gliwic musi wygrać, aby w końcu po 10. kolejkach pooddychać świeżym powietrzem na bezpiecznym miejscu.
Zadanie nie będzie łatwe, bo dzisiaj do Gliwic przyjeżdża Lechia, czyli największy kat Piasta z poprzedniego sezonu. Gdańszczanie rozegrali z gliwiczanami pięć spotkań od lipca poprzedniego roku – wszystkie wygrali. Bilans bramkowy: 9:3 na korzyść zespołu Piotra Stokowca.
Piast na ligowe zwycięstwo na swoim terenie czeka od 12 lipca, czyli już ponad cztery miesiące. Zawodnicy Fornalika źle weszli w sezon, nie potrafili się przełamać, choć co do samego sposobu gry mistrzów Polski z poprzedniego roku nie można było mieć większych zastrzeżeń. Piastunki grały nieźle, stwarzały sytuacje, ale były do bólu nieskuteczne.
Klątwę jednak w końcu udało się zdjąć w derbowym starciu z Górnikiem. W końcu przełamał się JakubŚwierczok, który strzelił pierwszego gola na ekstraklasowych boiskach po powrocie do kraju. W dodatku formą błysnął JakubCzerwiński, który znowu stał się szefem defensywy i obrońcą nie do przejścia dla zabrzańskiej ofensywy.
Lechia też jest w dobrym humorze w ostatnich tygodniach. Gdańszczanie po blisko miesięcznej przerwie wrócili nieco odmienieni, z czterech ostatnich spotkań przegrali tylko raz – z Pogonią u siebie. W piątek ekipa Stokowca pokonała na swoim terenie Śląska Wrocław, a prawdziwe show odegrał Conrado, który był motorem napędowym biało-zielonych, strzelił gola, a przy dwóch pozostałych zaliczył asysty.
Początek spotkania Piast – Lechia dzisiaj o 18.00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.