W spotkaniu dwudziestej czwartej kolejki PKO BP Ekstraklasy Zagłębie Lubin zremisowało z Piastem Gliwice. Ani jedni, ani drudzy nie strzelili gola. Znowu.
Podopieczni Fornalika i Stokowca znów nie zdobyli bramki.
Znowu, wszak w poprzedniej kolejce obie drużyny rozegrały spotkania derbowe – lubinianie ze Śląskiem Wrocław, gliwiczanie z Górnikiem Zabrze – i obie uzyskały punkt po bezbramkowych remisach.
To, że dziś po pierwszej połowie obowiązywał taki sam wynik, było zasługą tyleż braku wielu sytuacji bramkowych, co dobrych interwencji Kacpra Bieszczada, który nieliczne okazje udaremnił. Najpierw efektownie zatrzymał Michała Chrapka, który uderzył głową z kilku metrów, potem nie dał satysfakcji Damianowi Kądziorowi, który strzelił nogą z obrębu pola karnego. 19-latek zapracował na bardzo wysoką notę.
To, że po drugiej rezultat nie uległ zmianie, było zasługą tyleż braku wielu sytuacji bramkowych, co skutecznych interwencji Frantiska Placha. 29-latek obronił jedyne dwa celne strzały rywala. Łukasz Łakomy najpierw uderzył z rzutu wolnego, potem z dystansu.
Zagłębie Lubin i Piast Gliwice od tygodnia prezentują zerozeryzm w śląskim wydaniu. Czy w następnej kolejce będzie podobnie?
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.