Zieliński dla PN: Kiedyś mnie głaskano, teraz jest pod górkę
Wypożyczenie do FC Empoli miało zapewnić Piotrowi Zielińskiemu regularną grę w Serie A. Po przeprowadzce młody Polak na murawie pojawia się częściej niż w poprzednim sezonie, ale rola zmiennika mu nie odpowiada. Na dodatek pomocnikowi przybył niedawno kolejny konkurent w walce o wyjściowy skład. Czy kariera Zielińskiego, który na lata rozwiązać miał problem na pozycji rozgrywającego w polskiej kadrze, na pewno idzie w dobrym kierunku?
ROZMAWIAŁ PAWEŁ KAPUSTA
Po wypożyczeniu do Empoli pana głównym konkurentem w walce o wyjściowy skład był Simone Verdi. Przed kilkoma dniami z AC Milan wrócił dodatkowo Riccardo Saponara. Jak ocenia pan swoją pozycję w zespole? Po powrocie Saponary trener od razu, z marszu i bez żadnego treningu, na niego postawił. Dochodziły mnie sygnały, że to właśnie on będzie u trenera numerem jeden. Od tego momentu moja pozycja się zmieniła, być może będę grał trochę mniej. Wydaje mi się, że mimo wszystko swoje szanse też będę dostawał, wtedy nie będzie innej opcji – będę musiał je maksymalnie wykorzystać – mówi Zieliński.
Jest pan teraz rozgrywającym numer trzy w kolejce do gry? Nie wiem, którym jestem numerem. To przecież zależy od trenera, więc to pytanie do niego. Nie można chyba tak stawiać sprawy, to duże uogólnienie. Dużo zależy od rywala i tygodnia poprzedzającego występ. Proszę mi wierzyć, że w treningach wyglądam dobrze, robię wszystko na sto procent, a gdy dostaję od trenera szansę i zaliczam swoje minuty, zbieram dobre oceny. Sytuacja jest taka, że jeśli Saponara czy Verdi zaliczą słabszy mecz, w kolejnym i tak wyjdą w pierwszym składzie. To już nie jest moja wina.
(…)
Nawałka dał panu wprost do zrozumienia, że nie jest zadowolony z pana sytuacji w klubie? Nie, w żadnym wypadku! Nic takiego nie padło z jego ust! Tylko wy jesteście niezadowoleni…
Kto? Dziennikarze? Mam na myśli jeden konkretny serwis internetowy w Polsce, którego nazwy nie wymienię, żeby nie robić mu dodatkowej reklamy. Widziałem, że po tym, jak nie wszedłem w meczu z Udinese, zdążyli mi wypomnieć, że mało gram, i pytali o moją karierę. Nie policzyli mi przy tym minut w Pucharze Włoch, gdzie jeden mecz rozegrałem w całości, a w drugim zaliczyłem 70 minut. Denerwuje mnie to, bo zamiast zostawić młodego chłopaka w spokoju, żeby spokojnie pracował i się rozwijał, piszą tego typu rzeczy i nie wiadomo po co tworzą napiętą atmosferę…
Po co w takim razie pan się tym przejmuje? Jeśli wszystko idzie w dobrym kierunku, spokojnie może pan to puścić mimo uszu. Ale źle mnie pan zrozumiał, nie przejmuję się tym zupełnie! Śmieszy mnie to po prostu. Chciałbym tylko zapytać, czy ktoś, kto napisał ten artykuł, widział w ogóle chociaż jeden mecz z moim udziałem. Czy widział chociaż jeden trening, w którym brałem udział? Czy zadzwonił do mnie z prośbą o komentarz? Czy kontaktował się z kimś w klubie, żeby spytać o moją formę i sytuację? A ludzie później to czytają…
(…)
Cały wywiad w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”! Od wtorku w kioskach!