– Dziś mecz z Arką był dla nas najważniejszym w sezonie. Za tydzień takim będzie mecz ze Śląskiem. Idziemy małymi kroczkami. Nie stawiamy sobie konkretnych celów. Puchary? Chcemy po prostu wygrywać – zastrzegał się Jacek Zieliński nawet po wygranym wysoko 4:0 spotkaniu z Arką Gdynia.
Odkąd Zieliński znowu przejął Polonię całkowicie odmienił drużynę. Z ekipy nie umiejącej w czterech spotkaniach strzelić nawet jednego gola, grającej wolno i bez animuszu stworzył kolektyw grający w tej chwili najbardziej efektowną piłkę w ekstraklasie. Polonia z drużyny broniącej się sprzed spadkiem przeistoczyła się w zespół walczący o udział w Lidze Europejskiej. Jest w tej chwili piąta (mając tyle samo punktów co Śląsk, z którym spotka się za tydzień). Ma zaledwie dwa punkty straty do miejsca premiowanego, już przegoniła lokalnego rywala, czyli Legię. Gdy Zieliński debiutował Polonia straciła gola zaraz na początku spotkania z Koroną. I od tej pory już nie straciła żadnego. W Kielcach było 3:1, potem 1:0 u siebie z Lechem, 2:0 w Bytomiu z imienniczką i wreszcie 4:0 z Arką. Czyli cztery mecze, cztery zwycięstwa, bramki 10:1.
– Zagraliśmy dziś naprawdę dobry mecz. Co prawda na początku pierwszej i drugiej połowy nie graliśmy tak jak zakładaliśmy, ale długimi momentami wyglądało to naprawdę przyzwoicie. Paradoksalnie najwięcej zastrzeżeń, mimo wysokiego zwycięstwa, można mieć do skuteczności, bo sytuacji mieliśmy mnóstwo. Przejmowałem zespół dobrze przygotowany, ci zawodnicy zawsze umieli grać w piłkę. Problem był w głowach. Była przepaść pomiędzy teorią a praktyką. Udało się tę przepaść ominąć. Co zmieniłem? Może trochę poluzowałem, zmieniłem geografię treningu. Gdy przychodziłem cztery tygodnie temu był pożar i przerażenie przed degradacją. Teraz wszyscy pytają o awans do europejskich pucharów. Spokojnie, idziemy małymi kroczkami. Za tydzień gramy ze Śląskiem i tylko to w tej chwili jest ważne – mówił szkoleniowiec Polonii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.