Piłkarze Ruchu Chorzów skompromitowali się podczas sobotniego sparingu z MSK Żylina, przegrywając aż 2:9. Mimo tego, że był to jedynie mecz kontrolny, zdruzgotany postawą swoich podopiecznych był Jacek Zieliński.
– Bez względu na przeciwnika i porę roku porażka 2:9 to nie jest powód do chwały. Mnie jest po prostu wstyd. Zmrożona płyta nie jest żadnym tłumaczeniem, bo ona była taka sama dla obu drużyn. Rywale byli po prostu od nas lepsi, szybsi, skuteczniejsi. Dali nam dobrą lekcję futbolu – grzmiał po spotkaniu opiekun Niebieskich.
– My zaś zaprezentowaliśmy się źle, szczególnie do przerwy to wyglądało tragicznie. Młodzież po przerwie podjęła walkę na tyle, na ile mogła. Prawda jest taka, że wynik idzie w świat, więc nie ma co mówić. Zagraliśmy złe spotkanie – kontynuował.
Zieliński dodał jednocześnie, że w klubie została uruchomiona procedura poszukiwania nowego napastnika. – Szukamy napastnika, który byłby w stanie zastąpić Arka Piecha, natomiast Łukasz Cieślewicz nie góruje ani nad Jankowskim, ani nad Kuświkiem, ani nad Andrzejem Niedzielanem – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.