Marek Zieńczuk przeżywa w obecnym sezonie swoja „drugą młodość”. 33-letni zawodnik jest jedną z wiodących postaci Ruchu Chorzów i wielkim liderem swojego zespołu. Mimo tego popularny „Zieniu” twardo stąpa po ziemi i zaznacza, że nie ma szans, by woda sodowa uderzyła mu do głowy.
Komentatorzy nie mają wątpliwości co do formy Zieńczuka. Zdaniem wielu piłkarz Ruch gra obecnie jak za swoich najlepszych lat. – Fajnie, że są takie opinie, lecz trochę lat już gram w piłkę i nie popadam w samouwielbienie – wyznał Zieńczuk.
– Po zerwaniu więzadeł krzyżowych praktycznie półtora roku zajął mi powrót do przyzwoitej dyspozycji. Wiem, że mam jeszcze rezerwy i to jest dobry znak. Oczywiście gram lepiej gdy cały zespół dobrze funkcjonuje, a tak jest teraz w Ruchu – kontynuował.
Przed Zieńczukiem i jego Ruchem bardzo ciężkie spotkania z Lechią na wyjeździe. Mecz ten będzie miał dla 33-latka szczególe znaczenie. To właśnie w barwach gdańskiego klubu Zieńczuk chciał zakończyć swoją sportową karierę. – Po powrocie z Grecji chciałem zakończyć piłkarską karierę w Lechii. Przytrafiła mi się jednak kontuzja i po jednej rundzie odszedłem do Ruchu – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.