Marek Zieńczuk przez pięć sezonów grał w Wiśle Kraków, zdobył z nią trzy tytuły mistrzowskie. Teraz powrócił na Reymonta z numerem piątym na koszulce chorzowskiego Ruchu.
– Kibice fajnie mnie tutaj powitali. Bardzo się cieszę z tego, że moja osoba jest wspominana tu tak pozytywnie – powiedział po meczu Marek Zieńczuk. – Następna wizyta tutaj pewnie dopiero za rok, ale będę miał co wspominać.
Wisła objęła prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie, ale chorzowianie zdołali wyrównać kilka minut po przerwie. Jednak już za moment Tomas Jirsak pięknym uderzeniem wyprowadził Wisłę na prowadzenie.
– Ta bramka była decydująca. Szybko straciliśmy drugiego gola i trochę się posypało. Mieliśmy jeszcze jedną naprawdę dobrą sytuację, ale niewykorzystaną. Szkoda. Wisła miała później dużo miejsca, trochę się odkryliśmy, a to była woda na młyn dla drużyny krakowskiej. Szkoda, uważam że porażka jest trochę za wysoka, można było tutaj ugrać coś więcej, ale się nie udało. Mamy następne mecze przed sobą i w nich będziemy szukać punktów – podsumował Marek Zieńczuk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.