Zimna wojna i gorący kartofel. Dziś wieczorem Barca – Atletico
Stanem zimnej wojny określają hiszpańskie
media sytuację, jaka panuje w szatni Barcelony. Chodzi oczywiście o relacje
trenera Luisa Enrique z piłkarzami, a z Leo Messim w szczególności. Jest to chyba
trafne sformułowanie.
Czy po meczu z Atletico Madryt Luis Enrique opuści Barcelonę?
Na wczorajszej konferencji prasowej LE unikał odpowiedzi
na wszystkie trudne pytania, zapowiedział tylko, że jeśli piłkarze nie będą go
już dłużej chcieli, to odejdzie. Dodał też, że nikt nie jest w stanie zawrócić
go z drogi, jaką obrał jako trener Barcy. Messi wypowiadać się nie musiał.
Z pewnością wynik dzisiejszego spotkania
z Atletico będzie bardzo ważny dla przyszłości Luisa Enrique. „Marca” napisała
wręcz, że trener gra o posadę. Przy czym nie sam wynik będzie chyba decydujący,
ale styl jaki zaprezentuje zespół. Jednak należy ocenić, że musiałby się chyba
zdarzyć cud, by LE dokończył sezon. Ewentualne zwycięstwo dziś tylko opóźni zmianę
na tym stanowisku. Jeśli bowiem piłkarze i władze klubu utracą zaufanie do
trenera, to jest to już rzecz definitywna – trochę jak z ciążą: albo się w niej
jest, albo nie jest, nie można być trochę.
W odróżnieniu od Realu i
Barcelony, które się w przerwie świąteczne rozhermetyzowały (Real wczoraj
pokazał, że już się ogarnął), Atletico zaczęło nowy rok znakomicie. Ekipa Diego
Simeone to w tej chwili gorący kartofel, którego nikt nie chce dostać. I akurat
trafił się Barcelonie. Dziewięćdziesiąt minut przeciwko Los Colchoneros to będzie
prawdziwa droga przez mękę dla Barcy. Największa nadzieja piłkarzy z Katolonii
w tym, że wyzdrowiał Miranda i El Cholo może wstawić go do jedenastki kosztem
świetnego Jose Jimeneza. Już raz taki eksperyment skończył się porażką, z
Villarreal mianowicie. Ale dziennikarze hiszpańscy donoszą, że trener poszedł
po rozum do głowy i dziś zagra Urugwajczyk.
A tak w ogóle, to czy ktoś słyszał
o jakiś niesnaskach na linii trener – piłkarze w Atletico? Nie, bo w tym klubie
jasne jest, że zespołem rządzi trener, a nie żaden z graczy. Gdyby tak było w
Barcelonie, kryzysy omijałyby blaugrana szerokim łukiem. Tata Martino z całą
pewnością zgodziłby się z tym stwierdzeniem…
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.