Spotkanie w Płocku rozpoczęło się od zdecydowanej przewagi gospodarzy. W pierwszych 20 minutach, Nafciarze nie potrafili jednak znaleźć sposobu na Dominika Hładuna. Tymczasem w 19. minucie pierwszy, ofensywny wypad gości zakończył się golem. Przed polem karnym Wisły, obrońców zwiódł Adam Radwański, który popisał się dokładnym podaniem do Marcela Reguły. Ten także minął kilku płockich defensorów i płaskim strzałem pokonał Rafała Leszczyńskiego.
Niespodziewana strata bramki trochę wytrąciła podopiecznych Mariusza Misiury z równowagi. W efekcie zaczęli mieć poważne problemy z kreowaniem akcji. Dopiero w 36. minucie groźny strzał z dystansu oddał Wiktor Nowak, ale Hładun dobrze interweniował. Tuż przed przerwą z kolei, po rzucie rożnym bitym przez Damiana Dąbrowskiego, znów groźnym strzałem popisał się Reguła. Tym razem Leszczyński zdołał obronić uderzenie młodego pomocnika Zagłębia.
Wisła okazję do wyrównania miała jeszcze w 44. minucie. Po błędzie Radwańskiego, do piłki dopadł Łukasz Sekulski, ale minimalnie spudłował.
Od początku drugiej połowy, gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Płocczanie mieli zdecydowaną przewagę i w 58. minucie udokumentowali ją bramką. Za zagranie piłki ręką w polu karnym przez Michała Nalepę, arbiter wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykonał Sekulski.
W 78. minucie, obrońców Zagłębia wymanewrował Nowak, ale jego strzał był zbyt lekki, aby zaskoczyć Hładuna. Gracze Misiury do końca walczyli o trzy punkty i wydawało się, że ta sztuka już im się nie uda. Tymczasem w doliczonym czasie gry, wprowadzony chwilę wcześniej Iban Salvador, zapewnił gospodarzom kolejne zwycięstwo.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.