Zmierzch tytanów? Dwie wspaniałe dekady Davida Beckhama
Wszystko co ma swój początek, ma także koniec. Niby prosta prawda, jednak decyzja Davida Beckhama o zakończeniu sportowej kariery wzbudziła wśród kibiców spore zaskoczenie. 38-letni już przecież Anglik uznał, że jego czas nadszedł i po dwóch dekadach gry w piłkę postanowił zawiesić buty na kołku. Dzień, w którym „Becks” ogłosił przejście na emeryturę już na stałe zapisze się na kartach historii piłki nożnej.
Kolejna ikona światowego futbolu kończy swoją karierę
Żegnamy bowiem piłkarza absolutnie unikalnego, być może jedynego w swoim rodzaju. Obdarzonego ogromnym talentem nie tylko do gry, ale także do promowania własnej osoby i – nie ma co zaprzeczać – do zarabiania obrzydliwie dużych pieniędzy. Idol milionów, wzór dla tysięcy młodych chłopców, którzy podobnie jak on chcieliby przeżyć wspaniałą karierę i być znanym w każdym zakątku świata. Dla jednych był bożyszczem, inni z kolei go nienawidzili. Nie ma się jednak co oszukiwać, to zazdrość rodziła tę nienawiść, a akurat Beckhamowi jak mało komu, było czego zazdrościć. Pieniądze, uroda, piękna żona, udane dzieci… I ta niesamowita umiejętności wykonywania stałych fragmentów gry. To jego znak rozpoznawczy, tuż obok częstych zmian fryzur, które przez dwadzieścia lat przecierały trendy światowego uczesania.
Skupmy się jednak na boiskowych osiągnięciach Anglika. Kiedy jego gwiazda rozbłysła na dobre, wydawało się, że będzie przez lata stanowił o sile Manchesteru United. Grał świetnie, był pupilem kibiców na Old Trafford i strzelał gola za golem. Świat był u jego stóp i w pewnym momencie Premier League stała się dla niego zbyt mała. Będący w związku z byłą członkinią grupy Spice Girls, Victorią Adams i w konflikcie z Sir Aleksem Fergusonem (słynny but kopnięty przez Szkota, który o mało nie wybił Beckhamowi oka) wiedział, że musi spróbować swoich sił w innym miejscu. Jaki klub był w 2003 roku silniejszy od Manchesteru United? W grę wchodził tylko i wyłącznie Real Madryt, który przeżywał wtedy swoją „galaktyczną erę” i za grube miliony skupował największe gwiazdy na Estadio Santiago Bernabeu. Towarzystwo do jakiego trafił „Becks” było więc znakomite. Luis Figo, Zinedine Zidane, Roberto Carlos, Raul, Iker Casillas, to tylko niektórzy z liderów ówczesnego Realu. Kariera Beckhama w stolicy Hiszpanii nie była usłana różami. Anglik nie raz i nie dwa musiał godzić się z rolą rezerwowego, a jego sytuacji nie poprawiały częste roszady na stanowisku trenera Realu. Beckham przeżył w Realu takich szkoleniowców jak Jose Antonio Camacho, Mariano Garcia Ramon, Vanderlei Luxemburgo, Juan Ramon Lopez Caro i Fabio Capello. To właśnie pod wodzą Włocha stało się jasne, że Królewscy nie mają zamiaru przedłużyć kontraktu Anglika, a i on sam wydawał się zdeterminowany do tego, by zmienić otoczenie.
Englishman in… Los Angeles
W styczniu 2007 dyrektor sportowy Realu, Predrag Mijatović ogłosił, że Beckham po sezonie opuści Madryt, a już dzień później sam zawodnik obwieścił światu, że wybrał ofertę Los Angeles Galaxy i że przez pięć kolejnych lat będzie występował w lidze amerykańskiej. Ludzie pukali się w głowę. Jedni twierdzili, że „Becks” wybrał łatwe pieniądze (6,5 miliona dolarów za sezon), a jeszcze inni wieszczyli koniec jest sportowej kariery. Beckham raz jeszcze jednak udowodnił, że ma nosa do podejmowania właściwych decyzji i stał się prekursorem późniejszych licznych transferów z Europy do Stanów Zjednoczonych. To właśnie jego śmiały krok stał się podwaliną pod przejścia do MLS takich graczy jak Rafael Marquez, Robbie Keane czy Thierry Henry i przyczynił się do popularyzacji piłki nożnej w USA (niektórzy uważają, że na równi z Pele). Kto wie, być może gdyby nie transfer Beckhama do LA Galaxy, to popularność futbolu, czy jak to mówią Jankesi, soccera nie byłaby za Atlantykiem tak duża.
Rozgrywki Major League Soccer toczyły się nieco innym rytmem od tych w Europie, dlatego „Becks” mógł dwukrotnie wracać na Stary Kontynent, by na zasadzie wypożyczenia bronić barw Milanu. Drugi powrót do Europy zakończył się dla Anglika fatalnie, ponieważ podczas meczu z Chievo Warona zerwał on ścięgno Achillesa, a kontuzja ta wykluczyła go z gry na Mistrzostwach Świata w Republice Południowej Afryki. Beckham poleciał co prawda wraz z drużyną, ale raczej jako ambasador reprezentacji Anglii i dobry duch zespołu. Swoją przygodę z LA zakończył z kolei dwoma tytułami mistrzowskimi.
Książę Paryża
Po wygaśnięciu umowy z Galaxy „Becks” zdecydował się przyjąć propozycję rosnącego w siłę Paris Saint-Germain, jednak było jasne, że nie będzie tam odgrywał pierwszoplanowej roli. O ile jego sprowadzenie do Francji niewiele pomogło PSG pod względem sportowym, to już jeśli chodzi o finanse i marketing był to strzał w dziesiątkę. Jakby tego wszystkiego było mało, Anglik już na samym początku swojej przygody z Parkiem Książąt zdecydował się ładny, choć ewidentnie pokazowy gest, przekazując całą swoją pensję na miejscowe domy dziecka. Oczywiście swoje i tak zainkasował, ale wizerunek troskliwego ojca i męża raz jeszcze poszedł w świat.
Klubowa kariera Davida Beckhama w pigułce:
Manchester United: – Mistrzostwo Anglii (6): 1995-96, 1996-97, 1998-99, 1999-00, 2000-01, 2002-03 – Puchar Europy (1): 1998-99 – Puchar Anglii (2): 1995-96, 1998-99 – Tarcza Dobroczynności / Wspólnoty (4): 1993, 1994, 1996, 1997 – Puchar Interkontynentalny (1): 1999
Real Madryt: – Mistrzostwo Hiszpanii (1): 2006-07 – Superpuchar Hiszpanii (1): 2003
Los Angeles Galaxy: – Mistrzostwo USA (2): 2011, 2012
Paris Saint-Germain: – Mistrzostwo Francji (1): 2012-13
Opowiadając o karierze Beckhama, nie sposób nie napisać kilku słów o jego występach w drużynie narodowej. To właśnie z grą w reprezentacji wiążą się najlepsze i najgorsze wspomnienia Anglika. Wszyscy zapewne pamiętają jego czerwoną kartkę podczas meczu 1/8 finału z Argentyną podczas Mundialu we Francji w 1998 roku. Synowie Albionu przegrali po rzutach karnych, a „Becks” po powrocie do kraju był wygwizdywany na wszystkich stadionach oprócz Old Trafford. Pamiętnym momentem był także jego rzut wolny w doliczonym czasie gry meczu z Grecją, który dał Anglikom bezpośredni awans na Mistrzostwo Świata. Łącznie rozegrał w kadrze 115 spotkań, w których udało mu się zdobyć 17 goli. Mimo sporych chęci Beckham nie zdołał pobić rekordu legendarnego Petera Shiltona (125 gier w narodowych barwach). Po raz ostatni 38-latek zagrał w reprezentacji Anglii 14 października 2009 z Białorusią.
Reprezentacyjna kariera Davida Beckhama w pigułce:
– Mistrzostwa Świata w Francji (1998) – Mistrzostwa Europy w Holandii i Belgii (2000) – Mistrzostwa Świata w Korei Południowej i Japonii (2002) – Mistrzostwa Europy w Portugalii (2004) – Mistrzostwa Świata w Niemczech (2006)
David Beckham ustanowił w swojej karierze kilka naprawdę niezłych rekordów. Po pierwsze, stał się pierwszym Anglikiem, któremu udało się zdobyć gola w trzech kolejnych finałach Mistrzostw Świata. Po drugie, został pierwszym Anglikiem, który zdobył mistrzostwa czterech różnych państw. No i w końcu po trzecie, stał się pierwszym Anglikiem w historii, który zagrał sto spotkań w Lidze Mistrzów.
Zakończenie przez niego kariery jest wydarzeniem symbolicznym, zamknięciem pewnej epoki w futbolu. To coś podobnego do odejścia Fergusona, z którym całe pokolenia wiążą swoje najlepsze piłkarskie wspomnienia. Ja, mimo tego, że od lat kibicuje Arsenalowi, Beckhama ceniłem od zawsze. Początkowo za wspaniale wykonywane rzuty wolne, potem za sławę, ale dzisiaj spoglądam na niego już z całkiem innej pozycji. Anglik był jednym z moich największych nauczycieli. Nauczycieli, którzy przez dwie wspaniałe dekady pokazywali o co tak naprawdę chodzi w wielkim futbolu. Piłkarz, którego zawieszenie butów na kołków jest warte łez. Łez, których nie powinien wstydzić się żaden facet.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.