Znakomite widowisko w Białymstoku. Jagiellonia wyrwała wygraną Cracovii!
Mecze Jagiellonii z Cracovią stoją pod znakiem wielu bramek i niedzielne starcie przy Słonecznej potwierdziło tę tezę. Jagiellonia po świetnym spotkaniu ograła Pasy aż 5:2.
Przez pierwszy kwadrans obie drużyny raziły nieskutecznością – podania rzadko znajdowały adresatów, a strzały mijały bramkę. Mimo to szybkie tempo gry zapowiadało, że spotkanie w Białymstoku dostarczy kibicom wielu emocji. W 16. minucie worek z bramkami rozwiązał Filip Stojilković. Napastnik Pasów znalazł się sam na sam z Abramowiczem, minął golkipera Jagi i posłał piłkę do siatki.
Jagiellonia odpowiedziała już po trzech minutach. Oskar Pietuszewski potężnym uderzeniem zza pola karnego wpakował futbolówkę do bramki Cracovii.
Radość gospodarzy trwała krótko – chwilę później, po składnej, koronkowej akcji, Otar Kakabadze zgrał piłkę głową, a ta ponownie znalazła drogę do siatki. Tuż przed przerwą mogło być 3:1 dla Cracovii, lecz Mikkel Maigaard zmarnował rzut karny, trafiając w słupek z jedenastu metrów.
Pierwsza połowa była wyrównana, choć z lekkim wskazaniem na Cracovię. Po zmianie stron inicjatywę przejęła jednak Jagiellonia. W 54. minucie Dominik Piła zatrzymał Pietuszewskiego w sposób nieprzepisowy, a sędzia Gryckiewicz po raz drugi podyktował jedenastkę. Tym razem Pululu pewnym strzałem doprowadził do remisu.
Od 69. minuty Pasy musiały radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Mauro Perkovicia. Gospodarze perfekcyjnie wykorzystali przewagę liczebną na placu gry – w 73. minucie kompletnie niepilnowany Romanczuk dał Jagi prowadzenie 3:2. Chwilę później wynik podwyższył Pozo, a kropkę nad „i” postawił Dimitrios Rallis, ustalając rezultat na 5:2.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz
11 sierpnia, 2025 10:57
Kluczową była czerwona kartka w 69 minucie. Po stracie zawodnika Cracovia Kraków się rozsypała. Bo do tej minuty był remis 2:2. Jagiellonia Białystok mogła wygrać jeszcze wyżej. 5:2 to najmniejszy wymiar kary.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.
Kluczową była czerwona kartka w 69 minucie. Po stracie zawodnika Cracovia Kraków się rozsypała. Bo do tej minuty był remis 2:2. Jagiellonia Białystok mogła wygrać jeszcze wyżej. 5:2 to najmniejszy wymiar kary.