W ostatnim niedzielnym meczu ligi włoskiej Napoli pokonało rzutem na taśmę Cagliari (2:1). Neapolitańczycy zapewnili sobie zwycięstwo w siódmej minucie doliczonego czasu gry.
Ten sezon dla piłkarzy Napoli jest już właściwie zakończony (fot. Łukasz Skwiot)
Sezon 2018-19 dla piłkarzy Napoli mógłby się już właściwie zakończyć. Drużyna spod Wezuwiusza już dawno straciła szanse na mistrzostwo kraju, jej drugie miejsce w tabeli Serie A jest niezagrożone, a jakby tego było mało, „Azzurich” odpadli z europejskich rozgrywek. Nic więc dziwnego, że niedzielne spotkanie z Cagliari nie miało już takiej temperatury.
Carlo Ancelotti desygnował do gry mocny skład i od pierwszej minuty postawił m.in. na Piotra Zielińskiego. Jedynie na ławce rezerwowych usiadł tym razem czołowy strzelec całej ligi, a więc Arkadiusz Milik.
Skoro stawka meczu była niewielka, to i nic dziwnego, że Napoli nie forsowało tempa. Podobnie zresztą był w przypadku gości, którzy sporadycznie zapędzali się w okolice pola karnego miejscowych. Jak się okazało, to wystarczyło, by w 64. minucie wyjść na prowadzenie za sprawą trafienia Leonardo Pavolettiego.
Kilka chwil później Napoli odpowiedziało, jednak bramka nie została uznana z powodu pozycji spalonej. Co ważne, w 66. minucie na boisko wpuszczony został Milik, który miał rozruszać nieco poczynania swojego zespołu w ofensywie.
Kiedy mecz powoli zbliżał się do końca i wydawało się, że to goście będą się cieszyć z pełnej puli, Napoli w końcu zdołało odpowiedzieć. W 85. minucie do remisu doprowadził Dries Mertnes, ale jak się okazało nie był to koniec emocji w Neapolu.
W siódmej minucie doliczonego czasu gry Artur Ionita został wyrzucony z boiska z czerwoną kartką, a gospodarze otrzymali karnego, którego na zwycięskiego gola zamienił Lorenzo Insignie.