Znani, utytułowani i zapomniani (15): UD Las Palmas
Przed nami kolejny odcinek wielkiej podróży, w jaką PilkaNożna.pl zabiera swoich czytelników. Każdego tygodnia przypominamy o klubach, które na stałe zapisały się na kartach historii futbolu, jednak dzisiaj nie ma ich w gronie najlepszych. Mimo bogatej historii, wielkich sukcesów, borykają się z problemami i bardzo często grają w niższych ligach. Na warsztat wzięliśmy już takie firmy jak Sheffield Wednesday, Szombierki Bytom, Leeds United, Stal Mielec, AS Monaco, Nottingham Forets, Real Oviedo, GKS Katowice, Blackburn Rovers, FC Nantes, US Pro Vercelli Calcio, Huddersfield Town, Eintracht Brunszwik i Garbarnię Kraków. Dzisiaj czas na hiszpańskie Las Palmas.
Wyspy Kanaryjskie głodne wielkiej piłki
UD Las Palmas, a dokładnie Union Deportiva Las Palmas S.A.D. to klub, który swoje życie rozpoczął stosunkowo późno, bo dopiero w sierpniu 1949 roku. Powstał w wyniku mariażu pięciu pomniejszych klubików, które już wcześniej działały na Kanarach, a mianowicie Club Deportivo Gran Canaria, Atletico Club de Futbol, Real Club Victoria, Marino Futbol Club i Arenas Club. Połączenia miało dość jasny i sprecyzowany cel, a mianowicie utworzenie takiego podmiotu, który mógłby śmiało rywalizować z najlepszymi firmami w kraju, tak pod względem czysto piłkarskim, jak i finansowym.
Początki nie były łatwe, a do pierwszym sporów doszło już przy ustalaniu nowej nazwy klubu. Żaden ze współzałożycieli nie chciał dać łatwo za wygraną i optował za tym, by nowy twór grał pod jego szyldem. Po długich negocjacjach i dwukrotnym odrzuceniu nazwy La Palmas, strony w końcu doszły do porozumienia, a wyłoniona wtedy nazwa obowiązuje do dzisiaj. Piłkarze UD Las Palmas swój pierwszy trening odbyli 16 września 1949 roku, a drużyna po zarejestrowaniu w Królewskim Hiszpańskim Związku Piłkarskim mógł przystąpić do rozgrywek ligowych. Jak łatwo się domyślić, nowy klub swoją wspinaczkę po szczeblach hierarchii lokalnego futbolu musiał zacząć od najniższej ligi, czyli Terceta Division (trzecia liga).
Szybki awans i największe sukcesy
Drużyna z Wysp Kanaryjskich bardzo szybko chwyciła wiatr w żagle i rok po roku pięła się w górę. Już w swoim pierwszym sezonie Las Palmas wywalczyło awans do Segunda Division, a 12 miesięcy później na Kanarach świętowano promocję do elity. Co prawda drużynie nie udało się utrzymać, ale po dwóch kolejnych latach Las Palmas wróciło do Primera Division i zostało w najwyższej klasie rozgrywek na sześć kolejnych sezonów. Pomiędzy latami 1954-60 ekipie z wysepek na Atlantyku ani razu nie udało się zająć w lidze miejsca wyższego niż dziesiąte i na Estadio Gran Canaria emocjonowano się tylko i wyłącznie walką o utrzymanie.
W sezonie 1960-61 La Palmas po raz kolejny musiało pogodzić się za spadkiem, jednak kilka ciężkich i dobrze przepracowanych w drugiej lidze lat było zaczątkiem najlepszego okresu w historii tego klubu. Kiedy popularni Los Amarilos wrócili do Primera Division w roku 1964, nikt oczywiście nie przypuszczał, że sukcesy przyjdą tak szybko, jednak drużyna prowadzona przez Vinceta Doudera, nieżyjącego już szkoleniowca potrafiła zaburzyć hierarchię hiszpańskiego futbolu i przebojem wdarła się do czołówki. Sezony 1967-68 i 1968-69 były zdecydowanie najlepsze w historii Las Palmas. Wywalczone wówczas brązowe i srebrne medale rozgrywek ligowych do dzisiaj są zdecydowanie najcenniejszymi trofeami w klubowej gablocie, a satysfakcja kibiców na Kanarach tym większa, że ich pupile zdołali w latach 60. zagrać na nosie Realowi Madryt i FC Barcelonie.
Europejskie puchary w cieniu tragedii
Krajowe sukcesy przełożyły się oczywiście na przepustki do gry w europejskich pucharach. Las Palmas miało okazję do rywalizowania na międzynarodowej arenie trzykrotnie. Początkowa przygoda z Pucharem Miast Targowych zakończyła się dość szybko, bo już na pierwszej rundzie. Los Amarilos zremisowali na własnym boisku z Herthą Berlin 0:0, by w rewanżu przegrać 0:1 i pożegnać się z rozgrywkami. Kolejne podejścia były już jednak o wiele bardziej udane. W sezonie 1972-73 Las Palmas doszło aż do trzeciej rundy Pucharu UEFA, ogrywając po drodze włoskiej Torino i słowackiego Slovana Bratysława. Przeszkodą nie do przebrnięcia dla Hiszpanów okazało się dopiero FC Twente. Po raz ostatni na międzynarodowej arenie piłkarze z Wysp Kanaryjskich wystąpili w sezonie 1977-78. Wtedy ich przygoda z Pucharem UEFA zakończyła się na drugiej rundzie, gdzie lepsi od nich gracze angielskiego Ipswich Town.
Gra na europejskich boiskach, to oczywiście zdecydowanie najlepsze karty historii Las Palmas, jednak lata sukcesów są związane w przypadku tego klubu z niezwykle tragicznymi wydarzeniami. W marcu 1971 w wieku zaledwie 28 lat zmarł niespodziewanie Juan Guandes, a pod koniec sezonu 1974-75 z powodu infekcji wątroby jego los podzielił Tonono. Obaj piłkarze byli dobrymi kolegami i bardzo mocnymi punktami ówczesnego zespołu.
Finał Pucharu Króla i powolny upadek
Ostatnim wymiernym sukcesem Las Palmas i czymś, co na Estadio Gran Canaria jest do dzisiaj wspominane z rozrzewnieniem, jest awans do wielkiego finału Pucharu Króla. Piłkarze prowadzeni przez legendarnego hiszpańskiego piłkarza i szkoleniowca Miguela Munoza, dokonali tej sztuki w sezonie 1977-78. W zespole występowali wtedy tak znani zawodnicy jak Daniel Carnevali, Quique Wolff, Miguel Angel Brindisi czy Carlos Morete. W finale tych rozgrywek rozegranym 19 kwietnia na Estadio Santiago Bernabeu przy obecności ponad 80 tysięcy widzów Las Palmas przegrało z Barceloną 1:3. Na Kanarach kibice początkowo mieli żal i niedosyt zmarnowanej szansy, jednak ich smutek bardzo szybko przerodził się w radość i euforię ponieważ piłkarze Munuza i tak zrobili zdecydowanie więcej niż ktokolwiek od nich oczekiwał. Po tym sukcesie drużyna zaczęła powoli spadać w hierarchii hiszpańskiego futbolu. Jak to bywa w przypadku tych wszystkich powolnych śmierci klubów piłkarskich, o których piszemy w naszym cyklu, powody były takie same jak w reszcie Europy. Kiepskie zarządzenie, odpływ najlepszych graczy do większych i bogatszych klubów oraz tarapaty finansowe doprowadziły ostatecznie do tego, że Las Palmas z finalisty Copa del Rey i uczestnika europejskich pucharów ponownie stało się klubem, który walczy o utrzymanie w lidze lub, już po spadku, o szybki powrót do elity.
Od roku 1988 Las Palmas tylko przez dwa sezony dostąpiło zaszczytu rywalizacji z najlepszymi w elicie. Na grę w La Lidze w barwach Los Amarilos nie załapał się niestety Wojciech Kowalczyk, który na Kanarach rozegrał 13 spotkań i strzelił dziewięć bramek, a tuż po jego odejściu z klubu, ten awansował do najwyższej klasy rozgrywek. Polak nie był jednak jedynym zawodnikiem o znanym nazwisku, który przewinął się przez Estadio Gran Canaria. Barw Las Palmas bronili bowiem swego czasu tacy piłkarze jak Kostadin Yanchew, Salomon Rondon, Juan Carlos Valeron czy też brązowy medalista Mistrzostw Świata z 1998 Chorwat Robert Jarni.
Obecnie Las Palmas występuje na bezpośrednim zapleczu Primera Division, zajmując w swojej grupie miejsce nie dające promocji do wyższej ligi. W tym sezonie walki o awans raczej podopiecznym Sergio Lobery nie uda się już nawiązać, jednak na Wyspach Kanaryjskich nie tracą wiary w to, że wielki futbol ponownie do nich zawita. Oby, bo to niezwykle ciekawy klub, który na pewno wniósłby sporo kolorytu do ligi hiszpańskiej.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.