Znani, utytułowani i zapomniani (18): Portsmouth FC
Przed nami kolejny odcinek wielkiej podróży w jaką PilkaNożna.pl zabiera swoich czytelników. Każdego tygodnia przypominamy o klubach, które na stałe zapisały się na kartach historii futbolu, jednak dzisiaj nie ma ich w gronie najlepszych. Mimo bogatej historii, wielkich sukcesów, borykają się z problemami i bardzo często grają w niższych ligach. Na warsztat wzięliśmy już takie firmy jak Sheffield Wednesday, Szombierki Bytom, Leeds United, Stal Mielec, AS Monaco, Nottingham Forets, Real Oviedo, GKS Katowice, Blackburn Rovers, FC Nantes, US Pro Vercelli Calcio, Huddersfield Town, Eintracht Brunszwik, Garbarnię Kraków, Las Palmas, Polonię Bytom, Burnley FC i Glasgow Rangers. Dzisiaj czas na Portsmouth FC.
Popularni The Pompey, to obok Leeds United najlepszy przykład na to, jak kiepskie zarządzanie może doprowadzić klub piłkarski na samo dno. Drużyna, która jeszcze nie tak dawno grała z najlepszymi, zatrudniała dobrze opłacanych zawodników i jednego z najlepszych menedżerów na Wyspach, dzisiaj walczy o każdego funta i przetrwanie na piłkarskiej mapie Anglii. Jak to możliwe, że Portsmouth, które w swojej historii dwukrotnie sięgało po mistrzostwo i puchar kraju, obecnie ledwo wiąże koniec z końcem? Geneza tego upadku jest dość prosta i niezbyt różni się od innych angielskich przypadków, jednak zanim do tego dojdziemy, warto cofnąć się nieco w czasie i przypomnieć sobie jak to wszystko się zaczęło.
Fratton Park od kołyski aż po grób
Portsmouth FC zostało powołane do życia w 1898 roku przez właściciela lokalnego browaru Johna Brickwooda. Pierwszym menedżerem zespołu został Frank Brettell, który już po niecałym roku pracy mógł poprowadził swój zespół w meczach Southern League, czyli rozgrywek, gdzie występowały półprofesjonalne i amatorskie kluby z południowo-zachodniej i centralnej Anglii, a także regionu Midlands i południowej Walii. W swoim pierwszym sezonie The Pompey grali całkiem niezły futbol i z 28 ligowych spotkań wygrali aż 20, co dało im na koniec rozgrywek drugiej miejsce w tabeli. Początkowa działalność klubu nie zapowiadała wielkich sukcesów, jakie miały nadejść. Kibice na drewnianym Fratton Park, na którym Portsmouth gra od samego początku, cieszyła się grą swoich pupili, jednak wszystko to odbywało się bez większej presji.
Widoczny regres formy nastąpił dopiero po zakończeniu I Wojny Światowej, kiedy to wznowiono rozgrywki piłkarskie w Anglii. Portsmouth po raz kolejny triumfowało w Southern League, w sezonie 1923-24 zwyciężyło w trzeciej dywizji, a po trzech kolejnych latach zajęło drugie miejsce w drugiej dywizji i wywalczyło historyczny awans do najwyższej klasy rozgrywek. Co ciekawe, już w swoim pierwszym meczu w pierwszej dywizji Portsmouth doznało druzgocącej porażki z Leicester City 0:10, która do dzisiaj jest klubowym rekordem. W lidze The Pompey walczyli o utrzymanie, co w końcu im się udało, jednak w rozgrywkach Pucharu Anglii spisywali się bardzo dobrze i byli największą rewelacją edycji 1927-28 dochodząc aż do finału, gdzie przegrali z Boltonem. Kilka sezonów później ekipa z Fratton ponownie awansowała do decydującej rozgrywki FA Cup, ogrywając w drodze do finału takie firmy jak Manchester United, Bolton, Leicester i Birmingham, by na koniec dać się pokonać Manchesterowi City.
Myślicie, że to koniec pucharowych wojaży The Pompey? Nic z tego. Kilkanaście tygodni przed wybuchem II Wojny Światowej raz jeszcze wykonali oni znakomitą robotę i zameldowali się w swoim trzecim finale Pucharu Anglii. Jak głosi stare porzekadło, do trzech razy sztuka i akurat w przypadku Portsmouth spełniło się to co do joty. Podopieczni Jacka Tinna rozbili faworyzowanych zawodników Wolverhampton Wanderers 4:1 i sięgnęli po swoje pierwsze ważne trofeum w swojej historii. Radość ze zwycięstwa nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ kilka miesięcy później rozpętała się wojenna zawierucha i wszelkie rozgrywki sportowe w kraju zostały zawieszone. Co ciekawe, to właśnie z powodu działań na froncie Portsmouth jest klubem, który najdłużej trzymał Puchar Anglii w swojej gablocie, bo aż do sezonu 1945-46.
Sukcesy i porażki
Lata powojenne były zdecydowanie najlepszymi w historii klubu z południowego wybrzeża Anglii. The Pompey rok po roku (w sezonach 1948-49 i 1949-50) sięgnęli po mistrzostwo kraju, a w kolejnych latach plasowali się w lidze na miejscu trzecim i czwartym. Zaraz po tym drużyna spadła do drugiej dywizji, a następnie do trzeciej. Kibice na Fratton byli w szoku. Nie mogli uwierzyć, że piłkarze, którzy jeszcze kilkadziesiąt miesięcy wcześniej sięgali po złote medale rozgrywek, nagle znaleźli się na peryferiach angielskiego futbolu. Klub popadł w finansowe tarapaty i chociaż było to dopiero lata 60. to można uznać, że już wtedy Portsmouth dostało pierwszy sygnał ostrzegawczy, że nierozsądne dysponowanie funduszami może doprowadzić do klęski.
Lata mijały, a kolejni prezesi klubu nie potrafili wykaraskać klubu z biedy. Pomiędzy 1960 a 1987 rokiem, The Pompey grali na zapleczu pierwszej dywizji, lub jeszcze niżej. W tym czasie kilkukrotnie uciekali oni spod kosy śmierci, czyli mówiąc prościej, bankructwa. Powrócić do elity udało się dopiero w sezonie 1986-87, jednak to wcale nie nauczyło ludzi na Fratton Park prawidłowego zarządzania klubem. W lecie 1988 roku John Deacon sprzedał klub byłemu właścicielowi Queens Park Rangers Jimowi Gregory’emu. Portsmouth oczywiście szybko spadło w ligi, do której wróciło – już w formie Premier League – w roku 2003. Zanim jednak do tego doszło, klub przed wprowadzeniem zarządu administracyjnego uratował Milan Mandarić, który poważnie zainwestował w Portsmouth i zatrudnił na Fratton jednego z najlepszych menedżerów na Wyspach, czyli Harry’ego „Houdiniego” Redknappa. To właśnie on wprowadził zespół do najwyższej klasy rozgrywkowej, dostając przy tym absolutnie wolną rękę w swoich decyzjach i pieniądze na poważne wzmocnienia. Niestety, tak duża suwerenność Anglika okazała się zabójcza dla klubu. W latach 2002-04 Redknapp ściągnął na Fratton aż 41 zawodników (!) za łączną kwotę 7,65 miliona funtów i tylu samo także sprzedał za 5,4 miliona.
Niewiele? No to poczekajcie.
Okazało się, że aktualny opiekun QPR bardzo szybko wrócił do Portsmouth. Tym razem zatrudnił go Alexandre Gaydamak, jednak ta przygoda była o wiele bardziej kosztowna i o wiele bardziej brzemienna w skutkach. Podczas swojej drugiej kadencji, Redknapp wydał na nowych zawodników aż 68,3 miliona funtów. Do klubu trafili wtedy tacy gracze jak Niko Kranjcar, Sulley Muntari, John Utaka, Jermain Defoe, Younes Kaboul, Glen Johnson, Pape-Bouba Diop, Peter Crouch czy Benjani. Wszyscy oni byli znakomicie opłacani i w 2008 roku poprowadzili Portsmouth do sensacyjnego zwycięstwa w Pucharze Anglii, jednak był to sukces przez łzy. Klubowi księgowi już wtedy wiedzieli bowiem, że Redknapp przeszarżował, a finanse The Pompey są w opłakanym stanie. Życie ponad stan bardzo szybko odbiło się rykoszetem i dzisiaj może postawić śmiałą tezę, że kibice zamieniliby wygraną w FA Cup na stabilną, ale ciągłą grę w Premier League.
Zarząd komisaryczny i zjazd w dół
Długi klubu były ogromne, piłkarze nie otrzymywali swoich pensji i hurtowo odchodzili do innych zespołów. Drużyna zdołała jeszcze jakimś cudem wywalczyć awans do kolejnego finału Pucharu Anglii, ale niedługo potem na Fratton Park wprowadzono zarząd komisaryczny, zespołowi odjęto punkty i było już jasne, że upadek jest nieunikniony. Portsmouth zostało zdegradowane do Championship, gdzie walczyło o przetrwanie jeszcze przez dwa sezony, by w końcu stoczyć się jeszcze niżej, czyli do First Division. Myślicie, że mogło być jeszcze gorzej? Niestety. Sytuacja klubu jest aktualnie tak dramatyczna, że wyznaczył on cennik parkingowy dla drużyn, które przyjeżdżają na Fratton by rozegrać mecz ligowy. Co więcej, jeszcze pod koniec 2012 roku w kadrze Portsmouth znajdowało się -uwaga! -zaledwie 13 (słownie: trzynastu) zawodników. Tak, jest tak źle, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to wcale nie koniec.
Grzegorz Garbacik PilkaNożna.pl
Джинни „Фото осень скачать„объяснила нашему фэбээровцу, что мое состояние вызвано нервным истощением.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.