Przed nami kolejny odcinek wielkiej podróży w jaką PilkaNożna.pl zabiera swoich czytelników. Każdego tygodnia przypominamy o klubach, które na stałe zapisały się na kartach historii futbolu, jednak dzisiaj nie ma ich w gronie najlepszych. Mimo bogatej historii, wielkich sukcesów, borykają się z problemami i bardzo często grają w niższych ligach. Na warsztat wzięliśmy już takie firmy jak Sheffield Wednesday, Szombierki Bytom, Leeds United, Stal Mielec, AS Monaco i Nottingham Forets. Dzisiaj czas na pierwszy hiszpański klub w tym gronie.
Czy na Estadio Carlos Tartiere powróci wielki futbol?
Real Oviedo nie należy wcale do tych najbardziej utytułowanych zespołów w historii. Co więcej, nie należy nawet do najlepszych drużyn w samej Hiszpanii, jednak wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły, że postanowiliśmy nagiąć nieco formułę cyklu i poświęcić kilka akapitów ekipie ze stolicy Asturii. Chodzi oczywiście o ogólnoświatowy zryw kibiców piłkarskich i ludzi dobrej woli, którzy odpowiedzieli na apel władz klubu i wspomogli go w trudnej, a właściwie krytycznej sytuacji i de facto utrzymali go przy życiu.
Zacznijmy jednak od początku, czyli od 26 marca 1926 roku. To właśnie tego dnia powołano do życia klub pod szyldem Real Oviedo, który potrzebował zaledwie siedmiu lat by utorować sobie drogę do najwyższej klasy rozgrywek w Hiszpanii. Od sezonu 1933-35 popularni Carboyanes występowali w Primera Division nieprzerwanie do roku 1950, kiedy to musieli przełknąć pierwszą w swojej historii gorycz spadku. W tym czasie, drużyna praktycznie cały czas plasowała się w górnej części tabeli, a jej największym sukcesem było zajęcie dwa raz z rzędu (1934-35 i 1935-36) trzeciego miejsca w stawce. Te osiągnięcie udało się powtórzyć jeszcze tylko raz, w roku 1963, jednak zanim do tego doszło, Real balansował pomiędzy pierwszą i drugą ligą i chociaż zdecydowanie częściej gościł w elicie, to brak stabilnej formy, odpowiedniej płynności finansowej i częste zmiany w składzie, nie pozwoliły drużynie z Asturii na powalczenie o coś więcej.
Pusty skarbiec
Łącznie, Real rozegrał w La Lidze 38 sezonów, kolejne 32 spędził w Segunda Division, a dziesięć w ligach niższych. Ta ostatnia statystyka dotyczy głównie ostatniej dekady, kiedy to klub popadł w bardzo poważne problemy finansowe. Piłkarze coraz ostrzej zaczęli się domagać wypłaty zaległych pensji, aż w końcu zażądali bankowych gwarancji, że odzyskają swoje należności. Niestety, strony nie doszły do porozumienia i w 2003 roku Real został zdegradowany do czwartej ligi. Ówczesny prezydent klubu, Manuel Llorente, który obecnie stoi u sterów Valencii CF, tak komentował całą sprawę: – Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale nie udało się dojść do porozumienia – rozkładał bezradnie ręce.
Od tego czasu, Real Oviedo już się nie podniósł. Co więcej, zaczął zmierzać prostą drogą ku zagładzie. Drużyna balansowała między niższymi klasami rozgrywek i nie była w stanie przyciągnąć na Estadio Carlos Tartiere ani dobrych zawodników, ani tym bardziej sponsorów. Gra wychowankami nie dawała zaś zbyt dobrych widoków na przyszłość.
No właśnie, skoro już o wychowankach mowa. Real Oviedo wychował w swojej historii wielu świetnych zawodników, a trzech z nich: Juan Mata, Santiago Cazorla i Michu, którzy dzisiaj robią zawrotne kariery w Premier League, postanowiło wesprzeć swój były klub w potrzebie. Carboyanes znaleźli się bowiem w tak trudnej sytuacji, że groziła im likwidacja i zniknięcie z piłkarskiej mapy świata. Żeby tak się nie stało, klub musiał do 17 listopada zebrać kwotę dwóch milionów euro. To właśnie w tym celu rozpoczęta została akcja, dzięki której praktycznie każdy mógł kupić akcję Realu i tym samym pomóc mu w przetrwaniu. Powstała specjalna strona internetowa, a wszystko zostało bardzo mocno nagłośnione przez media, także w Polsce. Wychowankowie drużyny ze stolicy Asturii nie zastanawiali się zbyt długo i natychmiast ruszyli Realowi na ratunek. Co prawda, nie ujawniono liczby wykupionych przez nich akcji, ale można się jedynie domyślać, że było ich naprawdę dużo – Kupiliśmy udziały, jednak nie byłoby dobre, gdybym ujawnił ile. Klub, w którym stawialiśmy swoje pierwsze kroki był w potrzebie, więc chcieliśmy go uratować – zdradził najlepszy strzelec Swansea City w obecnym sezonie Michu.
Real ponownie może być wielki
Wydawało się, że losem Realu Oviedo przejmuje się cały świat i każdemu kibicowi zależy, by ten znany, choć wcale nie największy hiszpański klub przetrwał. Ku radości miejscowych fanów, dobro Carboyanes było ważne także dla Carlosa Slima. Zapewne zachodzicie teraz w głowę, kto zacz, więc szybko tłumaczymy. Slim to meksykański biznesmen i magnat telewizyjny, a przy okazji najbogatszy człowiek na kuli ziemskiej wg magazynu „Forbes”. Jego majątek szacuje się na 69 (!) miliardów dolarów, więc wyłożenie 2 milionów euro za pakiet większościowy Realu nie było dla niego zbyt wielkim wydatkiem. Meksykanin zamierza zainwestować z swój nowy nabytek i będzie go przekształcał na swój własny, latynoamerykański sposób.
Przed Realem wciąż długa droga do tego, by na Estadio Carlos Tartiere ponownie przyjeżdżały najlepszy ekipy w kraju, jednak przyszłość klubu rysuje się raczej w jasnych kolorach. Sytuacja finansowa została ustabilizowana, więc można się spodziewać, że drużyna zacznie już niedługo swój marsz na szczyt. Cel na ten sezon? Awans o klasę wyżej, co wcale nie jest takie niemożliwe. Real zajmuje obecnie w tabeli swojej grupy czwarte miejsce ze stratą zaledwie sześciu punktów do prowadzącej Teneryfy. Oby się udało!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.