Nieprawdopodobne
emocje w Warszawie! W meczu drugiej kolejki eliminacji mistrzostw
świata reprezentacja Polski wygrała 3:2 z Danią. Drużyna Adama
Nawałki zafundowała kibicom na Stadionie Narodowym bardzo nerwową
końcówkę, choć na początku drugiej połowy prowadziła już
trzema bramkami.
Robert Lewandowski po raz kolejny poprowadził reprezentację Polski do bardzo ważnego zwycięstwa (foto: Ł. Skwiot)
Przed
tym meczem mieliśmy obawy. O postawę reprezentacji, która miesiąc
temu zawiodła w Kazachstanie, a teraz mierzyła się z silnym
rywalem. O to, jak funkcjonować będzie linia obrony bez
kontuzjowanego Michała Pazdana, którego u boku Kamila Glika
zastąpił Thiago Cionek. Niepewność spotęgowały wyniki wcześniej
rozegranych meczów eliminacyjnej grupy E – Rumunia i Czarnogóra
pokazały się z bardzo dobrej strony, gromiąc po 5:0 odpowiednio
Armenię oraz wspomniany już Kazachstan.
Wątpliwości
pojawiły się także na samym początku sobotniego meczu w
Warszawie. W czwartej minucie gry Viktor Fischer łatwo poradził
sobie z Kamilem Glikiem, wpadł w pole karne, lecz na szczęście
jego uderzenie minęło polską bramkę.
Wydawało
się, że to sygnał ostrzegawczy przed niebezpieczną duńską
ofensywą. Kolejne minuty przyniosły jednak ukojenie dla polskich
kibiców: akcja Fischera okazała się właściwie jedyną groźną
sytuacją stworzoną w całej pierwszej połowie przez podopiecznych
selekcjonera Age Hereide. Po nieco niepewnym początku, później na
murawie Stadionu Narodowego dominowali już biało-czerwoni.
W
dziesiątej minucie reprezentacja Polski po raz pierwszy zagroziła
bramce Duńczyków. Kamil Grosicki minął na skrzydle rywala,
dośrodkował w szesnastkę gości, a strzał głową oddał
Arkadiusz Milik. Uderzenie napastnika Napoli wybronił jednak Kasper
Schmeichel.
Dobrą
partię przeciwko Danii rozgrywał Piotr Zieliński. Pomocnik, który
do tej pory nie grał w kadrze na miarę możliwości, w ten sobotni
wieczór ostatecznie udowodnił swoją przydatność dla drużyny
narodowej. Był aktywny, dobrze się ustawiał, notował kolejne
udane krosowe podania.
Zieliński
grał przeciwko Danii świetnie, ale to była noc dwóch innych
reprezentantów Polski. Chodzi o Kamila Grosickiego oraz Roberta
Lewandowskiego, którzy w duecie rozmontowali duńską defensywę. W
20. minucie spotkania Grosicki przeprowadził efektowny rajd na
skrzydle, zagrał płasko w pole karne, a tam nie kto inny jak
Lewandowski w swoim stylu, z zimną krwią wpakował piłkę do
bramki z bliskiej odległości.
Zespół
Adama Nawałki rozgrywał bardzo dobrą partię, co szybko przełożyło
się na kolejnego gola. W 35. minucie i kolejnej akcji Grosickiego
Jannik Vestergaard sfaulował w polu karnym Milika, a włoski sędzia
Gianluca Rocchi bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki
podszedł oczywiście Lewandowski i pewnym strzałem zmusił
Schmeichela do kapitulacji. Po raz drugi tego wieczoru, nie
ostatni.
Jedynym
niemiłym akcentem pierwszej połowy tego spotkania była kontuzja
Arkadiusza Milika. Polak ucierpiał w jednym ze starć z
Vestergaardem i z trudem dotrwał do przerwy. Na drugą część gry
Milik już nie wybiegł: jego miejsce zajął pomocnik Karol Linetty,
a selekcjoner Nawałka zdecydował się na zmianę ustawienia
reprezentacji Polski.
Druga
połowa spotkania w Warszawie zaczęła się od mocnego uderzenia.
Pewnie niektórzy z ponad 56 tysięcy widzów na Stadionie Narodowym
nie zdążyli jeszcze wrócić na swoje miejsca po przerwie, a na
murawie już padały gole. W 48. minucie Łukasz Piszczek bardzo
mocno wyekspediował piłkę z własnego pola karnego. Ta trafiła do
ustawionego w okolicy środka boiska Roberta Lewandowskiego. Kapitan
reprezentacji Polski świetnie się obrócił i na pełnej szybkości
ruszył w kierunku bramki gości. Napastnik Bayernu Monachium wpadł
w pole karne i mimo asysty trzech obrońców w swoim stylu oddał
celny strzał. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do
siatki. Hat-trick Lewandowskiego! Co za występ naszego kapitana!
Minęło
zaledwie kilkadziesiąt sekund od trzeciej bramki Roberta
Lewandowskiego, gdy trybuny Stadionu Narodowego zamilkły po raz
pierwszy. Po zagraniu rezerwowego Yussufa Poulsena Kamil Glik tak
niefortunnie podawał głową do Łukasza Fabiańskiego, że
przelobował swojego kolegę z drużyny. Samobójcze trafienie Glika
i od 49. minuty wynik meczu w stolicy Polski brzmiał 3:1.
Gol
dla Danii pozwolił gościom uwierzyć w możliwość odrobienia
strat, natomiast w szeregi reprezentacji Polskiej wprowadził wiele
nerwowości. Prawdziwe nerwy zaczęły się jednak 20 minut później.
W nasze pole karne dośrodkował obrońca Peter Ankersen, błąd
popełnił Piszczek, a piłkę do bramki strzeżonej przez
Fabiańskiego wpakował Poulsen.
Już
do ostatniego gwizdka włoskiego sędziego meczowi na Stadionie
Narodowym towarzyszyły ogromne nerwy. Polacy nie prezentowali się
już tak dobrze, jak w pierwszej połowie, jednak zdołali utrzymać
jedną bramkę przewagi nad zespołem gości. Ostatecznie
biało-czerwoni odnieśli zwycięstwo 3:2 nad Duńczykami. To
pierwsza wygrana podopiecznych Adama Nawałki w tych eliminacjach.
Już
w najbliższy wtorek reprezentacja Polski rozegra kolejne spotkanie w
walce o awans na mundial w Rosji. Rywalem naszych piłkarzy będzie
Armenia.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.