Juventus po pełnym emocji meczu wygrał na wyjeździe z Chievo 3:2. Jednego z goli dla gospodarzy strzelił Mariusz Stępiński.
fot. Reuters
Jeszcze na długo przed meczem wiadomo było, na kogo będą zwrócone oczy fanów futbolu. Pierwszy mecz w Serie A miał bowiem rozegrać Cristiano Ronaldo, który przed sezonem dołączył do Juventusu z Realu Madryt. Goście rozpoczęli najlepiej, jak tylko się dało – już w trzeciej minucie po wykonanym rzucie wolnym piłkę do Samiego Khediry zgrał Giorgio Chellini, a Niemiec nie miał problemów z pokonaniem bramkarza gospodarzy.
Radość z bramki trwała do 38 minuty. Wtedy do na dośrodkowanie w pole karnego Juventusu zdecydował się Emanuele Giaccherini. Włoch wrzucił idealnie na głowę Stępińskiego, a napastnik pewnym strzałem pokonał Wojciecha Szczęsnego. Co ciekawe, był to jedyny celny strzał na bramkę gości w pierwszej połowie spotkania.
Druga część meczu wyglądała podobnie jak pierwsza. Juventus dominował, ale nie był w stanie tego udokumentować trafieniami. W 55 minucie sędzia zdecydował się podyktować rzut karny za faul Joao Cancelo na jednym z piłkarzy Chievo. Do piłki podszedł Giaccherini i po chwili do asysty dołożył również bramkę. 20 minut później Stara Dama wyrównała, a konkretnie zrobił to… Mattia Bani. Piłkarz gospodarzy interweniował na tyle niefortunnie, że po zagraniu z rzutu rożnego od Federico Bernardeschego skierował piłkę do własnej bramki.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, decydujący cios zadali piłkarze Juventusu, a konkretnie zrobił to Bernardeschi, który wykorzystał zagranie od Alexa Sandro.
Stępiński przebywał na boisku do 66 minuty. Wtedy zmienił go Filip Djordjević.