Na inaugurację zmagań w ramach szóstej kolejki byliśmy świadkami bardzo dobrego meczu. Piłkarze Leicester City zdołali odrobić straty podczas starcia z Tottenhamem Hotspur i ostatecznie strzelili gola na wagę zwycięstwa (2:1).
James Maddison zapewnił Lisom cenne trzy punkty (fot. Reuters)
Starcie na King Power Stadium było zapowiadane – tuż obok meczu Chelsea i Liverpoolu – jako jedno z najbardziej smakowitych dań weekendu na angielskich boiskach. Nie mogło to jednak dziwić. Leicester pod wodzą Brendana Rodgersa gra ładny dla oka i ofensywny futbol, celując w przedarcie się do TOP 6. Jeśli zaś chodzi o Tottenham, to tu aspiracje są jeszcze większe i sięgają nawet mistrzostwa kraju. Żeby jednak te marzenia miały jakiekolwiek podstawy, to takie mecze jak ten z Lisami londyńczycy po prostu muszą wygrywać.
Problem z tym, że gospodarze nie zamierzali rywalom niczego ułatwiać i od pierwszych minut próbowali podyktować swoje warunki gry. W 17. minucie Leicester strzelił nawet gola, jednak radość miejscowych nie trwała zbyt długo, ponieważ system weryfikacji wideo bardzo szybko wykazał, że Ayoze Perez na sekundy przez trafieniem znajdował się na pozycji spalonej i gol musiał zostać anulowany.
Lisy prezentowały się bardzo dobrze, świetną partię rozgrywał James Maddison, jednak brakowało wykończenia. Nie udało się gospodarzom, udało się gościom, a trafienie Harry’ego Kane będzie pewnikiem pokazywane w filmiku z najbardziej pamiętnymi akcjami tego sezonu.
W 29. minucie Erik Lamela i Son Heung-Min rozegrali szybką akcję, czego pokłosiem było podanie do wspomnianego Kane’a. Ten wpadając w pole karne ratował się już przed upadkiem i mimo tego, że ostatecznie się przewrócił, to ani na moment nie stracił kontroli i w sobie tylko znany sposób zdołał uderzyć obok wychodzącego z bramki Kaspera Schmeichela. Cóż za bramka Anglika!
Jeden gol straty oznaczał, że Leicester ruszy po zmianie stron do odrabiania strat i dokładnie tak było. Pierwszą dogodną okazję miał Jamie Vardy, który wpadł z piłką w pole karne. Jego uderzenie zostało zatrzymane do spółki przez Jana Vertonghena i Paulo Gazzanigę.
13 – Since the start of last season, Harry Kane has scored 13 Premier League away goals, more than any other player in this period. Improvised. pic.twitter.com/7MDcMCce8a
Nie udało się gospodarzom, swoją szansę wykorzystali goście. W 65. minucie Harry Kane obsłużył w polu karnym wbiegającego Serge’a Auriera, który uderzył płasko i Tottenham wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Problem w tym, że do akcji raz jeszcze wkroczył VAR i gol został anulowany. O co poszło? O pozycję spaloną, która jeśli faktycznie była – ponieważ powtórki sytuacji były dość mgliste – to zaważyły milimetry.
Minęło kilka chwil, a już gra przeniosła się pod drugą bramkę i przyniosła gola dla Leicester City. W poprzek pola karnego Spurs zagrał Vardy, a piłka po przebitce dotarła pod nogi Ricardo Pareiry, który uderzył i po lekkim rykoszecie dał swojej drużynie remis.
Gospodarze poszli za ciosem i w 85. minucie to oni byli na prowadzeniu. To właśnie wtedy trochę miejsca przed polem karnym znalazł James Madison, który przymierzył idealnie i piłka tuż przy słupku wpadła do siatki.
Lisy zdołały obronić jedną bramkę zaliczki i po końcowym gwizdku kibice na King Power Stadium mogli wznieść ręce w geście triumfu. Leicester pokonał Tottenham i przynajmniej na jakiś czas awansował na pozycję wicelidera tabeli.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.