Zwycięstwem gospodarzy zakończył się jedyny zaplanowany na czwartek mecz włoskiej Serie A. Zawodzący do tej pory na całej linii AC Milan pokonał SPAL (1:0).
Rossonerich odnieśli upragnione zwycięstwo (fot. Reuters)
Z punktu widzenia polskiego kibica ważne było, że do pierwszego składu Rossonerich wrócił Krzysztof Piątek. Miejscowi fani mieli z kolei nadzieję, że dzięki trafieniom napastnika Milan zdoła w końcu wygrać i zacząć piąć się w górę w tabeli. Patrząc na postawę zespołu z Mediolanu od początku sezonu można było mieć wątpliwości, czy gospodarzom udał się sięgnąć po pełną pulę, nawet patrząc przez pryzmat klasy rywala, z którym mieli się zmierzyć.
Spotkanie od początku było wyrównane, a okazji strzeleckich oglądaliśmy jak na lekarstwo. W pierwszej połowie najlepszą szansę dla gospodarzy miał Samu Castillejo, po którego uderzeniu SPAL uratowała poprzeczka. W odpowiedzi groźnie strzelał Andrea Petagna, a na wysokości zadania stanął Gianluigi Donnarumma, który udanie interweniował.
Jeśli chodzi o wspomnianego Piątka, to ten nie miał możliwości, by się wykazać. Jego koledzy grali słabo, a Polak jako snajper, który żyje z podań, po prostu był bezrobotny.
Trybuny San Siro mogły wybuchnąć radością dopiero w 63. minucie. To właśnie wtedy z rzutu wolnego przymierzył Suso i Milan wyszedł na tak wyczekiwana prowadzenie.
Na nieco ponad kwadrans przed końcem swojej szansy doczekał się w końcu Piątek, który oddał celny strzał. Dobrze w bramce SPAL spisał się jednak Etrit Berisha.
Wynik ostatecznie nie uległ już zmianie i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa i tak długo wyczekiwanych trzech punktów mogli się cieszyć gospodarze. Piątek przebywał na boisku od początku do końca, natomiast po drugiej stronie barykady całe spotkanie rozegrał Thiago Cionek, a Arkadiusz Reca spędził na murawie 82. minuty.