Po pięciu kolejkach Lechia zamyka tabelę. Brak zwycięstw i 11 straconych bramek – oto smutny obraz gdańskiego klubu. Na domiar złego dosyć regularnie do mediów wypływają informacje o problemach z regularnością finansową gdańszczan.
– Sytuacja jest ciężka, ale to będzie bardzo duże zwycięstwo nas wszystkich, kiedy odetchniemy, wyjdziemy z tego dołka i znowu będziemy z siebie dumni, że po raz kolejny daliśmy radę. Zdajemy sobie sprawę z tego, przed jak trudnym zadaniem stajemy, bo przyjeżdża do nas jeden z faworytów ligi, Raków Częstochowa, który na pewno będzie miał jasne zadanie – wygrać w piątek. Niemniej my podchodzimy do gry z takim samym nastawieniem. Wiemy, że mamy przed sobą masę pracy, ale z każdym dniem wygląda to coraz lepiej – powiedział trener Szymon Grabowski na przedmeczowej konferencji prasowej.
Raków, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, w dwóch kolejnych meczach zanotował bezbramkowe remisy. Z jednej strony można chwalić defensywę, a z drugiej można ganić ofensywę. Niemrawy ostatnimi czasy atak został dodatkowo osłabiony odejściem Ante Crnaca do Anglii.
– Działamy bardzo intensywnie na różnych frontach. Jednym z nich jest przygotowanie do meczu i na tym się skupiamy. Gramy z Lechią Gdańsk, która jeszcze nie wygrała, ale ma wyższy potencjał niż obecne wyniki. Musimy się mocno skoncentrować i być gotowi, aby w piątek wygrać to spotkanie – mówił przed meczem trener Marek Papszun.
Raków w tym sezonie lepiej punktuje na wyjazdach niż w Częstochowie. Czy w Gdańsku się to potwierdzi?
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.