– Był to bardzo ważny mecz dla obydwu ekip. Miał on w zasadzie decydować o tym, która drużyna będzie bardziej zagrożona spadkiem. W gruncie rzeczy jednak Korona przed meczem nie była w aż tak dramatycznej sytuacji – powiedział trener Korony, Włodzimierz Gąsior po tym, jak jego zespół wygrał z Arką 1:0.
– Mieliśmy bardzo krótki czas, aby przygotować drużynę do tej rywalizacji. Dodatkowo ani Vuković, ani Niedzielan nie mogli grać w tym meczu. Widać było, że drużyna była dzisiaj bardzo zdeterminowana i konsekwentna. Szczególnie w defensywie zawodnicy dobrze wywiązywali się ze swoich zadań. Byłem spokojny o ofensywną grę, bo nasza ekipa jest bardzo wartościowa pod tym względem. To jest jednak piłka nożna. Przecież w środę też do 80. minuty prowadziliśmy 2:1. Jednak dwa nieszczęśliwe błędy i straciliśmy cenne punkty i stało się gorąco. Śmiem twierdzić, że tę drużynę stać na lepszą grę, ale chcieliśmy dzisiaj przede wszystkim dobrego wyniku – powiedział Gąsior, który zastąpił na stanowisku Marcina Sasala.
– Spotkaliśmy się z równie zdeterminowaną drużyną. Chcieliśmy uniknąć przede wszystkim straty bramki. Ta gra nie była tak piękna, ale za to konsekwentna. Dziękuję kibicom za doping, który bardzo nas wspierał. Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni co do kolejnych meczów. Najgorzej jest wygrywać 1:0. Najciężej jest doprowadzić taki wynik do końca, tym bardziej, że bramka padła w pierwszej połowie meczu. Życzę Arce powodzenia w walce o utrzymanie. Jest to bardzo wartościowa drużyna – zapewnił opiekun kieleckiej drużyny.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.