We wtorek na Łazienkowskiej 3 odbyło się spotkanie w sprawie zamknięcia słynnej trybuny – „Żylety”. – Nie uważam, że wniosek o zamknięcie „Żylety” przyniesie jakikolwiek pozytywny skutek. Jako Legia chcemy nadal walczyć z chuligaństwem – powiedział Piotr Zygo, prezes Legii.
– Od maja 2004 roku, kiedy zostałem prezesem Legii, a klub zmienił właściciela w sposób konsekwentny prowadzimy politykę rygorystycznej walki z chuligaństwem. Nie dziwię się, że byliśmy atakowani przez grupy chuligańskie. Niestety, byliśmy osamotnieni. Teraz władza wskazuje nas, jako winnych tej sytuacji, a z tego tytułu ponosimy konsekwencje. Od 2004 roku w tej walce z chuligaństwem byliśmy osamotnieni, a od strony władzy nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia. W meczu z Rosenborgiem odpalono dziewięć rac, mówimy zatem o marginesie, który występuje w każdym elemencie społecznym. To z nim należy walczyć – zaznaczył Zygo.
– Moim zdaniem władze Legii od wielu lat robią więcej w sprawie walki z chuligaństwem. Nie jest prawdą, że nie chcemy współpracować z policją. Kilka lat temu odmówiono nam powstanie posterunku na stadionie. Dzisiaj ją ponawiam. Zastanawiam się, czy te działania będą skuteczne. Problem nie dotyczy wyłącznie stadionu Legii, ale całej polskiej piłki. Nie chcemy, aby konflikt przeniósł się na parking od strony Torwaru. To może mieć bardzo poważne i realne konsekwencje. Zamknięcie trybuny niczego nie rozwiąże – zakończył Zygo.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.